Większość sędziów nie decyduje się na wypracowanie własnej koncepcji, ale opiera się na wywodach SN. Jest wtedy mniejsze ryzyko, że sąd apelacyjny uchyli taki wyrok. A przecież wiążące są tylko orzeczenia wpisane do księgi zasad prawnych - twierdzi adwokat Jerzy Krotoski z kancelarii Krotoski – Adwokaci.
Profesjonalni pełnomocnicy twierdzą, że orzeczenia poszczególnych składów Sądu Najwyższego w podobnych sprawach nie tylko różnią się istotnie, ale wręcz bywają sprzeczne z brzmieniem przepisu, na który sędziowie się powołują. Podziela pan tę opinię?
Tak. Poszczególne składy sędziowskie Sądu Najwyższego chcą wydawać wyroki, dopasowując przepisy do konkretnej rzeczywistości, co często prowadzi do tego, że orzekają wbrew literze prawa. Przykładem sprawa, w której doszło do interpretacji sprzecznej z brzmieniem przepisu, tj. art. 292 kodeksu cywilnego, który stanowi, że zasiedzieć można służebność gruntową tylko w przypadku, gdy polega ona na korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia. Sąd przyjął taką interpretację, że świadomość właściciela dotycząca istnienia rur (np. rurociągu lub gazociągu) wystarcza do zasiedzenia służebności przesyłu, nawet w przypadku gdy są one niewidoczne, czyli nie wystają ponad grunt.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.