Jawność w sądach w czasie pandemii jak domek z kart [OPINIA]

Nazywając więc rzeczy po imieniu: w 35 proc. przypadków wprost złamano konstytucję. Bo tak było najłatwiej. Nie trzeba wtedy ani przejmować się procedurami bezpieczeństwa, ani zapewniać wiele płynu do dezynfekcji rąk, ani nie trzeba dbać o odstępy między zainteresowanymi osobami na sali rozpraw. Po prostu wystarczy zamknąć sąd przed ludźmi.
prawo, koronawirusShutterStock
30 czerwca 2020

Epidemia koronawirusa, przy wsparciu prezesów sądów, wyłączyła konstytucyjne prawa. Reformowany od lat wymiar sprawiedliwości złożył się właśnie niczym domek z kart wywrócony przez niesforne dziecko

O jawności procesów sądowych w dobie koronawirusa pisałem całkiem niedawno („Wirus kontra jawność”, DGP z 27 maja 2020 r.). Doszło bowiem do sytuacji niecodziennej, gdyż Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” i Ministerstwo Sprawiedliwości mówiły jednym głosem, co przecież zdarza się niezmiernie rzadko. Niestety był to głos absolutnie niekonstytucyjny.

Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.