Jeśli pracownik nie chce już wypełniać obowiązków powierzonych mu czasowo, to nie znaczy to, że składa tym samym wypowiedzenie umowy o pracę – orzekł Sąd Najwyższy.
Sprawa dotyczyła mężczyzny, który był zatrudniony w firmie na stanowisku kierownika zespołu marketingu. Od 1 lutego 2009 r., na mocy porozumienia stron, pracodawca powierzył mu pełnienie obowiązków kierownika działu handlu i marketingu. 30 kwietnia 2010 r. zatrudniony złożył pracodawcy pisemne oświadczenie o rezygnacji z tej funkcji. Firma potraktowała tę decyzję jako wypowiedzenie umowy o pracę, o czym poinformowała go pisemnie 2 czerwca 2010 r. Z kolei pracownik oświadczył, że jego pismo z kwietnia nie stanowiło wypowiedzenia umowy, ale było jedynie wnioskiem o pozbawienie go funkcji p.o. kierownika działu handlu i marketingu. Przedsiębiorstwo podtrzymało jednak swoje stanowisko i zwolniło zainteresowanego z obowiązku świadczenia pracy do końca okresu wypowiedzenia, tj. do 31 lipca 2010 r. Pracodawca argumentował też, że na skutek zmian organizacyjnych zlikwidował zespół marketingu, którego mężczyzna wcześniej był kierownikiem, a w to miejsce utworzył dział handlu i marketingu. Co więcej, nie istniało już również stanowisko specjalisty do spraw windykacji, na którym pracownik zatrudniony był we wcześniejszym okresie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.