Do niedawna nikt nie traktował poważnie wypowiedzi polityków na tematy podatkowe.
W żadnym cywilizowanym kraju nie utrzymałby się dłużej niż do wieczora polityk, który zapowiedziałby pięciokrotny wzrost opodatkowania żywności. U nas tacy pozorni samobójcy wygrywają kolejne wybory. Przykładem jest chociażby powtarzane od lat hasło ujednolicenia stawki VAT do poziomu np. 15 proc. Przy obecnym opodatkowaniu ziemniaków czy mięsa stawką 3 proc. oznacza to pięciokrotny wzrost opodatkowania, a więc ucieczkę całych segmentów rynku na bazary lub za granicę, bo w ościennych krajach nie ma tak wysokich podatków od żywności.
Teraz po raz pierwszy od lat politycy mówią coś na serio, zapowiadając zmiany w stawkach VAT. Oficjalnie skutek tego zabiegu da 5,5 mld zł. To raczej mało, chociażby w zestawieniu z pogłębiającą się luką między spadającymi dochodami z ogółu podatków a rosnącymi zobowiązaniami budżetu. Chyba politycy również dostrzegli ten problem, zapowiadając, że jeśli w przyszłym roku nie będzie lepiej, to znowu podwyższą VAT. I pewnie tak będzie, lecz nie poprawi to sytuacji budżetu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.