– Dostaliśmy zielone światło na zmianę przepisów dotyczących zakazu handlu w niedzielę. Nowelizacja ustawy jest już gotowa, na początku lipca trafi do Sejmu – zapowiada Janusz Śniadek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, który pilotował prace nad obowiązującą od ponad trzech lat ustawą.
Dodaje, iż liczy na szybkie przyjęcie zmian, a tym samym wejście w życie przepisów poselskiego projektu jeszcze przed końcem wakacji. – Należy jak najszybciej skończyć z nadużywaniem furtki, jaką jest otwieranie sklepów spożywczych w ostatni dzień tygodnia pod pretekstem działalności pocztowej – zapowiada Janusz Śniadek i dodaje, że główna zmiana ma polegać na zablokowaniu właśnie tej możliwości. Jak dowiedział się DGP, sklep będzie mógł prowadzić działalność w niedziele niehandlowe jako placówka pocztowa, pod warunkiem że ten rodzaj działalności będzie dla niej dominujący.
– Obecnie wystarczyło, by sklep rozszerzył zakres usług o pocztowe. Doprecyzowanie zapisu pomoże uszczelnić funkcjonowanie ustawy – uważa dr Mateusz Warchał, ekspert prawa pracy, autor obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę.
Reklama
W nowej ustawie ma znaleźć się doprecyzowana definicja przeważającej działalności handlowej. Dziś jest to działalność wskazana we wniosku o wpis do krajowego rejestru urzędowego podmiotów gospodarki narodowej.
– Teraz zostanie wprowadzony wymóg, aby w miesiącu poprzedzającym kontrolę PIP łączne wpływy z działalności określanej jako „przeważająca” wynosiły ponad 50 proc. – podkreśla Janusz Śniadek.

Reklama
Poza tym dla podmiotów chcących korzystać ze zwolnienia zostaje wprowadzony wymóg prowadzenia ewidencji przychodów z podziałem na działalność uprawniającą do zwolnienia i pozostałe. – Dzięki temu będzie można łatwo ustalić, czy deklarowana przeważająca działalność jest nią faktycznie i uprawnia do ulgi. To ma być narzędzie, które pomoże Państwowej Inspekcji Pracy w czasie kontroli. Natychmiast potwierdzi prawdziwość deklaracji lub obnaży ich fałszywość – podkreśla Janusz Śniadek.
Prawnicy pytają jednak, kto będzie mógł weryfikować spełnianie wymogów w tym zakresie. Jak zauważają, PIP nie ma na razie takich uprawnień.
W nowelizowanej ustawie zostanie też doprecyzowane, kto może stać za ladą w niedzielę. Ma to być najbliższa rodzina i do tego nie będzie mogła za pomoc otrzymać wynagrodzenia.
Janusz Śniadek podkreśla, że warto walczyć o wolną niedzielę w handlu, bo to szansa na szybsze odrobienie strat związanych z COVID-19 w innych branżach. – Dzięki wolnej niedzieli zyskuje gastronomia, hotelarstwo, turystyka lokalna czy branża rozrywkowa, jak kina czy teatry. Te branże w okresie pandemii ucierpiały dużo bardziej niż handel i to one dużo bardziej potrzebują pomocy – podkreśla Janusz Śniadek.
Jan Mosiński, polski działacz związkowy, polityk i samorządowiec, poseł PiS na Sejm od 2015 r., również liczy na szybkie ukrócenie złych praktyk. Popiera kierunek zmian i przyznaje, że wśród posłów Prawa i Sprawiedliwości jest dla nich poparcie.
Pozytywne sygnały docierają też z Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii, które analizuje informacje związane ze stosowaniem ustawy i postulaty zmian.
Jednak zdaniem Cezarego Kaźmierczaka, prezesa ZPP, nowelizacja przepisów nie poprawi sytuacji polskiego handlu, a tylko utrudni życie Polaków. – Spowodowała nieodwracalne szkody, zwłaszcza wśród małych sklepów, w obronie których powstała. Sobota stała się głównym dniem zakupów, na czym zyskują sieci stawiające na promocje, czyli głównie dyskonty. Efektem jest likwidacja rodzinnych sklepików, ale i zwijanie się sieci, których nie stać na taką konkurencję. Najpierw wyszło Tesco, teraz chce Carrefour – zaznacza.
Jak wyliczają eksperci, już niemal połowa z działających w Polsce sklepów spożywczych jest otwartych w każdy ostatni dzień tygodnia. Na rozszerzenie działalności o usługi pocztowe decydują się bowiem kolejne sieci. Zaczęło się od Żabek, a dziś zakupy w niedzielę można robić we franczyzowych punktach Carrefour Express i Carrefour Market, sklepach Stokrotka Express, Top Market, Topaz, Chata Polska, Prim Market, Intermarche oraz Polomarket. Sieć Kaufland wdrożyła usługi pocztowe we wszystkich placówkach, wciąż jednak nie podjęła decyzji o otwarciu sklepów w niedziele niehandlowe.
– Obserwujemy tendencję do uruchamiania tego typu działalności, która jednocześnie stwarza możliwość prowadzenia sprzedaży w niedziele niehandlowe. Uważnie przyglądamy się konkurencji oraz trendom i nie zamykamy się na żadne z rozwiązań, które będzie odpowiadać potrzebom naszych klientów – wytłumaczył decyzję Marcin Łojewski, członek zarządu Kaufland Polska, sieci mającej ponad 220 sklepów.
To właśnie jej wejście w działalność pocztową, a tym samym możliwość otwarcia drzwi w niedziele dla klientów wywołało ogromne poruszenie na rynku. To bowiem największy konkurent Biedronki i Lidla, największych sieci w kraju. Zdaniem ekspertów istniało więc zagrożenie, że i te zdecydują się na taki krok. Choć ta pierwsza w rozmowie z DGP przyznała, że na razie nie ma takiego planu. Mimo że w niedziele niehandlowe działają już trzy franczyzowe Biedronki oraz kilka innych w związku z tym, że są usytuowane na wyłączonych z zakazu dworcach.
– Sieć zawsze działa zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Co do zasady sklepy Biedronka należące do Jeronimo Martins Polska działają od poniedziałku do soboty oraz w niedziele handlowe – słyszymy w biurze prasowym.
Z kolei konkurencja mówi wprost, że jeśli ta sieć uruchomi sklepy w niedziele, to nie będzie miała wyjścia. – Biedronka na ponad 3 tys. sklepów w Polsce, jeśli nie pójdziemy w jej ślady, stracimy klientów – zaznacza przedstawiciel jednej z większych sieci handlowych w kraju.
Nowelizacja ustawy jest już gotowa. Do Sejmu trafi na początku lipca