Placówka we Wrocławiu, która otrzymała sądowy nakaz podania drogiego leku chorej na stwardnienie rozsiane, odwoła się od tej decyzji. Ale nie po to, żeby odmówić leczenia pacjentce, lecz doprecyzować, w jaki sposób ma przebiegać terapia. Precedensowe stanowisko sądu zostało wydane jako zabezpieczenie na czas trwania postępowania. Sprawę opisywaliśmy w poniedziałkowym numerze DGP.
Dorota Zielińska boi się, że szpital poda jej lek pod warunkiem, że zostanie na stałe w szpitalu. To oznaczałoby, że zostanie uwięziona w placówce na kilka lat. Sam szpital broni się argumentami, że szuka podstaw do otrzymania refundacji z NFZ. – Lek nie jest w żadnym programie terapeutycznym, nie mamy więc podstawy, żeby wydać go pacjentce do domu – tłumaczy Marzena Kasperska, rzeczniczka Szpitala Wojskowego z Polikliniką SP ZOZ. Dodaje, że lekarze zdają sobie sprawę, że nakaz pozostawienia chorej w szpitalu byłby absurdalny. Dlatego placówka chce złożyć odwołanie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)