Placówka we Wrocławiu, która otrzymała sądowy nakaz podania drogiego leku chorej na stwardnienie rozsiane, odwoła się od tej decyzji. Ale nie po to, żeby odmówić leczenia pacjentce, lecz doprecyzować, w jaki sposób ma przebiegać terapia. Precedensowe stanowisko sądu zostało wydane jako zabezpieczenie na czas trwania postępowania. Sprawę opisywaliśmy w poniedziałkowym numerze DGP.
Dorota Zielińska boi się, że szpital poda jej lek pod warunkiem, że zostanie na stałe w szpitalu. To oznaczałoby, że zostanie uwięziona w placówce na kilka lat. Sam szpital broni się argumentami, że szuka podstaw do otrzymania refundacji z NFZ. – Lek nie jest w żadnym programie terapeutycznym, nie mamy więc podstawy, żeby wydać go pacjentce do domu – tłumaczy Marzena Kasperska, rzeczniczka Szpitala Wojskowego z Polikliniką SP ZOZ. Dodaje, że lekarze zdają sobie sprawę, że nakaz pozostawienia chorej w szpitalu byłby absurdalny. Dlatego placówka chce złożyć odwołanie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.