Akcja ratunkowa pod Warszawą przerwana przez burzę. Finał poszukiwań topielca zaskoczył wszystkich

Straż pożarna jadąca na sygnale
Poszukiwania zaginionego w zalewie zakończyły się sukcesem.Shutterstock
dzisiaj, 12:30

Dramatyczne godziny na popularnym kąpielisku w Zielonce. Świadek zgłosił, że pod wodą zniknął człowiek. Do akcji ratowniczej przystąpiło kilka zastępów straży pożarnej. Gdy strażacy skapitulowali przed burzą, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji.

Dramatyczne zgłoszenie pod Warszawą. Rozpoczął się wyścig z czasem

Do zdarzenia doszło w środowy wieczór, 1 lipca 2026 roku. Służby ratunkowe na Mazowszu otrzymały alarmujący komunikat: w rejonie tzw. glinianek w Zielonce pod lustrem wody zniknął dorosły mężczyzna – donosi Życie Powiatu na Mazowszu. Na miejsce natychmiast skierowano potężne siły ratunkowe.

Do walki z czasem ruszyli nie tylko lokalni druhowie z OSP Zielonka. Obecne były też cztery zastępy zawodowej straży z Wołomina również wyspecjalizowani w ratownictwie podwodnym profesjonaliści z Warszawy.

Zwrot akcji na kąpielisku. Potężna nawałnica przerwała akcję ratunkową

Nad powiat wołomiński nadciągnęła jednak gwałtowna burza, więc poszukiwania podwodne zostały przerwane ze względu na bezpośrednie bezpieczeństwo ratowników– donosi serwis. Gdy wydawało się, że doszło do najgorszego, nastąpił niesamowity przełom. Prawdziwa niespodzianka przyszła bowiem kilka godzin później.

Zaskakujący finał nocnych poszukiwań. Gdzie odnaleziono mężczyznę?

Około godziny 2:00 nad ranem funkcjonariusze policji zapukali do drzwi jednego z mieszkań. Okazało się, że rzekomy topielec... cały i zdrowy przebywa w swoim domu – informuje Życie Powiatu na Mazowszu.

Redakcja przypomina, że każdy taki fałszywy alarm – nawet jeśli wynika z nieporozumienia czy braku wyobraźni – stawia na nogi wszystkie służby ratunkowe i generuje ogromne koszty dla budżetu. Co ważniejsze, w tym samym czasie profesjonalny sprzęt i wyszkoleni nurkowie straży pożarnej mogli być potrzebni tam, gdzie ktoś naprawdę walczył o życie.

Dlaczego glinianki w Zielonce są tak niebezpieczne?

Służby ratunkowe przypominają, że dzikie kąpieliska i glinianki to wyjątkowo zdradliwe miejsca. Choć w upalne dni kuszą orzeźwieniem, kryją w sobie mnóstwo śmiertelnych pułapek:

  • Niewidoczne uskoki: Dno potrafi gwałtownie opaść z metra do kilku metrów głębokości.
  • Niebezpieczne zaczepy: Pod wodą zalegają gałęzie, gęsta roślinność i śmieci, w które łatwo się zaplątać.
  • Szok termiczny i skurcze: Zimne prądy głębinowe potrafią nagle sparaliżować nawet sprawna fizycznie osobę.

Czarna seria na Mazowszu? Ratownicy apelują o rozsądek

Wchodzenie do takich zbiorników po zmroku, zwłaszcza przy nagłym załamaniu pogody lub po spożyciu alkoholu, to prawdziwa rosyjska ruletka. Jeśli jesteś świadkiem wypadku nad wodą, nie czekaj – natychmiast alarmuj służby pod numerem alarmowym 112, precyzyjnie wskazując lokalizację.

Pamiętaj jednak, by zawsze upewnić się, czy Twoi bliscy są bezpieczni, zanim nieświadomie uruchomisz gigantyczną machinę ratunkową i zaangażujesz straż pożarną oraz policję.

Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png