Zjednoczona Europa przez lata zbyt opieszale reagowała na ostrzeżenia płynące z naszego regionu i zapracowała na ograniczone zaufanie. Dziś Bruksela wytyczyła jednak drogę do energetycznego decouplingu z Rosją. Trzeba przypilnować, by tym planom nie wybito zębów, i iść za ciosem, dopóki koniunktura jest po naszej stronie.
Polska i inne kraje, które przez lata podnosiły alarm w sprawie wpychania Europy w energetyczną zależność od Moskwy, mają powody do zadowolenia. Przez lata staraliśmy się o wyzwolenie z objęć Gazpromu, lobbowaliśmy za objęciem sankcjami rosyjskich surowców i odcięciem drogi powrotu do przedwojennego status quo ante. Przedstawiony we wtorek przez Komisję Europejską harmonogram odejścia od rosyjskich surowców to na razie tylko plan, a na propozycje konkretnych regulacji przyjdzie jeszcze poczekać. Faktem jest jednak, że Bruksela jaśniej niż kiedykolwiek opowiedziała się za zerwaniem więzów energetycznych z państwem Władimira Putina.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.