Autopromocja

Za prąd z Niemiec będziemy płacili do 2016 r. Rachunek pójdzie w setki milionów złotych

Energetyka
Niemcy nie mają wystarczająco rozbudowanych sieci przesyłowych, by transportować ekologiczny prąd z północy na południe. ShutterStock
17 stycznia 2013

PSE Operator, zarządca energetycznej infrastruktury, do końca marca ogłosi przetarg na zakup i montaż przesuwników fazowych, które zatrzymają wpychającą się do Polski energię z niemieckich elektrowni wiatrowych – dowiedział się DGP. – Zakładamy, że procedurę przetargową uruchomimy w pierwszym kwartale tego roku – potwierdza Beata Jarosz, rzeczniczka PSE Operator.

1170469-i02-2013-012-00000120a-802.jpg
Prąd bez granic

Sprawę karuzelowych przepływów energii między Niemcami a Polską opisaliśmy we wrześniu ubiegłego roku. Ujawniliśmy, że z ulokowanych na północy Niemiec elektrowni wiatrowych w niekontrolowany sposób wpada do Polski ogromna ilość energii, stanowiąca 3 proc. naszego zapotrzebowania. Problem w tym, że nikt tego prądu u nas nie zamówił i nie odebrał. Zapychająca sieci energia płynie dalej do Czech i swoją wędrówkę kończy na południu Niemiec. Koszty takiego transferu ponosi jednak Polska.

Dlaczego tak się dzieje? Niemcy nie mają wystarczająco rozbudowanych sieci przesyłowych, by transportować ekologiczny prąd z północy na południe. Plany budowy energetycznej autostrady, która temu zaradzi, tamtejszy zarządca infrastruktury 50Hertz ogłosił dopiero w ubiegłym roku. Drugi element układanki – Polska nie poszła tropem Belgii czy Holandii, które na transgranicznych połączeniach z Niemcami zamontowały przesuwniki fazowe.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.