Gdy w styczniu górnicy zaprotestowali przeciw likwidacji kopalń i rządowemu planowi restrukturyzacji branży, media tradycyjne i internetowe rozgorzały świętym oburzeniem. Specjaliści od restrukturyzowania, jak i specjaliści od czegoś innego, przekonywali, że likwidacja i zwolnienia to jedyny sposób, by rozwiązać problem nierozwiązywalny od lat.
Te same głosy słychać było w telewizjach i na zamkniętych osiedlach dużych miast. Na portalach wystarczył tekst o górnictwie, by klikalność rosła w szalonym tempie, a komentarze liczyły się w tysiącach. Pisano: „Jaki kapitalizm? Mamy socjalizm ver. 2.0, gdzie sektor prywatny tłamszony na każdy możliwy sposób musi utrzymać pod przymusem mafijne monstrum zwane sektorem publicznym”. Albo: „Mam firmę i chciałbym, by rząd zajął się moim problemami także. Czym moja praca i moich pracowników jest gorsza od pracy w górnictwie w sytuacji wolnego rynku? Każdy sam wybiera, co robi i za ile”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.