Do czasu wybuchu afery Amber Gold niewiele osób zdawało sobie sprawę z istnienia listy ostrzeżeń publicznych KNF. Teraz jest o niej głośno, a firmom, które oceniają, że znalazły się na niej niesłusznie, nie wystarczy już samo wykreślenie z listy. Chcą odszkodowań i przeprosin. Takie zapowiedzi płyną na razie od dwóch firm spośród ponad 40, które znalazły się na indeksie.
Myśli o tym Kasomat.pl, który na listę ostrzeżeń trafił w lipcu 2011 r. Prokuratura umorzyła dochodzenie związane z zawiadomieniem KNF. Nadzór podejrzewał, że firma przyjmuje „środki pieniężne w celu obarczania ich ryzykiem bez odpowiedniej zgody”. Teraz ruch należy do sądu, który rozpatruje zażalenie KNF na decyzję prokuratury.
– Jeśli odrzuci zażalenie i zostaniemy wykreśleni z listy, na pewno będziemy domagali się od urzędu co najmniej przeprosin za negatywny wpływ, jaki ta sprawa miała na postrzeganie spółki – zapowiada Maciej Doliński, prezes Kasomat.pl.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.