zaloguj się do e-DGP
statystyki

Powódź 2010: Nie da się wygrać z przyrodą

skomentuj

Powódź znów zaskoczyła. Trzy osoby nie żyją. Zniszczone są domy, drogi. Straty wyniosą kilkaset milionów złotych, może nawet miliard.

Publikacja: 9 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 9 sierpnia 2010, 07:17

Rządowa pomoc dla powodzian ma ruszyć dziś. Na konta samorządów będą przekazywane pieniądze, które mają być przeznaczone na zasiłki do 6 tys. zł dla powodzian.

Podobnie jak w maju i czerwcu mają być wydawane na podstawie uproszczonej procedury.

– Nasi urzędnicy są gotowi, ale tempo przekazywania pieniędzy zależy też od samorządów, bo to one będą dzieliły je między ludzi – asekurował się wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec.

Oddzielną sprawą jest szacowanie strat i ocena tego, co można, a czego nie można ocalić. Nadzór budowlany ma wytypować budynki do rozbiórki. Na szczęście zniszczona zapora w Niedowie jest do uratowania i jeszcze dziś mają się rozpocząć prace nad jej odbudową.

W Bogatyni nadal 4 tys. gospodarstw domowych nie ma prądu – uszkodzeniu uległa trakcja elektryczna.

– Czekamy, aż woda opadnie, by zacząć szacować straty – mówił nam Robert Korzeniowski z dolnośląskiego Centrum Zarządzania Antykryzysowego.

A Jerzy Polaczek, były minister transportu i budownictwa ocenia, że usunięcie skutków powodzi w Bogatyni przekroczy kwotę pół miliarda złotych. A jak doliczymy pozostałe tereny, w tym Zgorzelec, suma zbliży się do miliarda – mówi.

Po gwałtownych ulewach na Dolnym Śląsku w sobotę rzeka Miedzianka zniszczyła Bogatynię. Potem zalewane były kolejne tereny, do tego pękła zapora na należącym do elektrowni Turów zbiorniku w Niedowie, na rzece Witka. Obie rzeki wpływają do Nysy Łużyckiej, która silnie wezbrała i zalała część Zgorzelca i leżącego na drugim brzegu Goerlitz.

Jednak choć także tu sytuacja była dramatyczna, to zniszczenia nie były już tak wielkie jak w Bogatyni. Bo tam zniszczone zostało trzy czwarte tego 18-tysięcznego miasta. – Miasto wygląda jak po megakataklizmie, trudno sobie wyobrazić, co tu się stało – relacjonuje jeden ze strażaków.

Jedyna droga, którą można było tam dotrzeć, wiodła przez teren Czech, ale była ona dostępna tylko dla ekip ratowniczych i dostaw. Nie było ciężkiego sprzętu, by oczyścić koryto rzeki. Nie było wody ani prądu. – Moje miasto zostało zniszczone. Proszę o każdą pomoc, przede wszystkim o chleb i wodę – apelował burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz. Gdy do miasta dotarł pierwszy tir z wodą, został rozładowany w pięć minut. W akcji przeciwpowodziowej wzięło udział 1100 strażaków i pół tysiąca żołnierzy.

Jeszcze w trakcie powodzi zaczęła się dyskusja o tym, kto jest winny. - Nikt nas nie ostrzegł – skarżył się burmistrz Bogatyni. Ze strony MSWiA popłynęły zapewnienia, że już w piątek ostrzegano przed ulewami, podawano, że suma opadów może przekroczyć nawet 100 litrów na metr kwadratowy. – Może nie wszyscy uwierzyli prognozie. Może ktoś się za mało przejął – mówił szef MSWiA.

Ale, jak tłumaczyła Marianna Sasim, hydrolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, czasem nie da się wygrać z przyrodą. A rzeki Miedzianka i Witka nigdy tak nie wylewały. Teraz fala powodziowa przesuwa się przez woj. lubuskie.

102 tyle centymetrów deszczu spadło na metr sześcienny w Bogatyni

320 o tyle centymetrów przekroczony został stan alarmowy Nysy Łużyckiej w Zgorzelcu

Komentarze: 6

  • 1: Narodowiec; z IP: 89.79.91.* (2010-08-09 07:05)

    Ale w miare swoich możliwości,-- Zapobiegać TAK.!!!?//

  • 2: PSi z IP: 79.186.69.* (2010-08-09 07:06)

    Winnym powodzi jest Tusk i Po.

  • 3: Janeczek z IP: 83.23.114.* (2010-08-09 08:01)

    Kiedy każdy jednodniowy deszczyk nie będzie topił trupem dwie steki obywatela, tak długo te obywatele nie pojmą, że trzeba walić w rząd i samorząd kamieniami. Na razie te obywatele przyjmują bajki rządu i samorządu, że te deszczyki to „dopust boży” a ... skoro taka wola nieba... Obywatele nijak pojąć nie umieją, że za projektowanie, budowę, i utrzymanie !!! kanalizacji deszczowej, rowów melioracyjnych oraz wałów przeciwpowodziowych ktoś imiennie odpowiada !!! ale że prokuratura też wierzy, że nie ma winnych ? Jeżeli cały dzień pada deszcz w rejonie górskim to hydrolodzy i meteorologowie nie są wstanie przewidzieć, że będzie niebezpieczne spiętrzenie wód w rzeczkach i rowach ? coż- był wekend, odpowiedzialni za reagowanie w sytuacjach kryzysowych grilowali. A co z system ostrzegawczym, który był budowany za ogromne pieniądze po powodzi w 97r. ? A tak w ogóle to co słychać w ruskiej budzie? ryby choć biorą ? ponoć nalewek palkota już wszyscy mają dosyć. Dotarła świeża dostawa Łąckiej?

  • 4: powodzianin z IP: 145.237.71.* (2010-08-09 08:09)

    Osobiście na szczęście przeżyłem powódż w 2002r ale straciłem dorobek życia do dziś nie mogę się otrząsnąć z tej tragedii w Skarżysku-Kam na skutek pęknięcia zbiornika wodnego gwałtowny wypływ wody dokonał spustoszenia. Powodzianie jeżeli myślicie że władza wam pomoże w odbudowaniu utraconego mienia to mylicie się wiem coś na ten temat. Z poważaniem

  • 5: realista z IP: 91.50.87.* (2010-08-09 08:34)

    tylko zwieksza sie liczba urzednikow panstwowych, a wydatki na infrastrukture, sa zadne lub bardzo okrojone (musi na pensje i nagrody dla urzednikow zostac)

  • 6: iko z IP: 213.25.175.* (2010-08-09 19:09)

    Powodzie to kataklizmy i nie da sie ich niestety przewidziec gdzie woda wyleje. Mozna sie opierac na prognozach, zdjeciach satelitarnych i mierzeniu poziomu rzek w calej polsce na biezaco i o tym co donosza media. Chyba tylko takie rozwiazania sa odpowiednie.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter