zaloguj się do e-DGP
statystyki

Cyfrowe ślady swojego istnienia trudno zatrzeć

skomentuj

Dziennikarz pisma Wired postanowił zniknąć. Zmienił wygląd i tożsamość, ale nie udało mu się zniknąć w sieci.

Publikacja: 27 lutego 2010, 03:00 Aktualizacja: 28 lutego 2010, 11:06

Evan Ratliff zniknął 15 sierpnia 2009 r. Ostatni raz widziano go dwa dni wcześniej w niewielkim hotelu w Las Vegas, gdzie wynajmował pokój. Zapłacił za dwa dni z góry i nikt nie potrafił powiedzieć, czy i kiedy się wymeldował. W taki sposób redaktorzy miesięcznika Wired zaczęli eksperyment, który miał odpowiedzieć na pytanie: czy w dzisiejszym świecie nowoczesnych technologii i internetu można zniknąć bez śladu.

Zadania podjął się Evan Ratliff, za jego głowę wyznaczona została nagroda 5 tys. dol., z czego aż 3 tys. pochodzić miało z kieszeni dziennikarza magazynu. Warunek był jeden: Evan musiał używać internetu, korzystać z Facebooka i Twittera, a także przeglądać w internecie strony poświęcone pościgowi. W pościg ruszyło kilkuset czytelników. Tropili zbiega, analizując jego numery IP, prześwietlając życie na podstawie informacji, które znaleźli o nim w internecie. Wymieniali się informacjami na Twitterze i Facebooku, a tysiące osób śledziło te zmagania w sieci. Ratliff został zdemaskowany w Nowym Orleanie, w 27. dniu podróży. Eksperyment cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że Wired rozpoczęło właśnie jego kolejną edycję. Tym razem zniknąć w cyfrowym świecie postanowiły 4 osoby, a nagroda za ich wytropienie wzrosła do 30 tys. dol.

ROZMOWA

MICHAŁ FURA:

Pana historia to dowód, że w Ameryce nie można dziś zniknąć bez śladu.

EVAN RATLIFF*:

Na świecie jest wciąż wiele miejsc, w których można się zaszyć i zacząć życie od nowa. Rosyjska tajga, północne rejony Kanady lub jakiś zakątek południowoamerykańskiej dżungli teoretycznie świetnie się do tego nadają. Ale cóż to byłoby za życie? Poza tym znalezienie się w tych miejscach wcale nie byłoby takie proste. Trzeba przecież do nich dotrzeć. A dzisiaj nie jest łatwo zrobić to niepostrzeżenie. Gdziekolwiek się ruszymy, pozostawiamy po sobie ślady. Cyfrowe ślady, które trudno zatrzeć.

Dlaczego zdecydował się pan zmienić wygląd, tożsamość i przemierzać Stany Zjednoczone, by nie dać się namierzyć szukającym pana osobom?

Ludzie znikają przecież od wieków. Uciekają przed policją, wierzycielami, rodziną... Oczywiście kiedyś było to o wiele prostsze. Nie było kamer w wielu publicznych miejscach, które dziś rejestrują każdy nasz ruch. Nie było internetu, w którym prowadzimy życie towarzyskie, ale też płacimy rachunki. Nie było wreszcie telefonów komórkowych, które niczym GPS wskazują, skąd dzwonimy. Jeszcze 15 – 20 lat temu można było uciec z Nowego Jorku do Los Angeles i zacząć nowe życie. Moją wyobraźnię pobudzały też historie ludzi, którzy zdecydowali się sfabrykować swoją śmierć, o których napisałem wcześniej artykuł dla Wired. No i oczywiście kultura masowa, wykorzystująca ten motyw. W ciekawy sposób pokazał to Spike Lee w filmie „25, godzina”. Główny bohater zostaje skazany na 7 lat więzienia za handel narkotykami. W ostatniej scenie ojciec wiezie go na odsiadkę i kreśli przed nim wizję alternatywnego życia gdzieś na drugim końcu Ameryki, które syn mógłby prowadzić, gdyby zdecydował się na ucieczkę. Nie dowiadujemy się, czy tak rzeczywiście postąpił, ale to niedopowiedzenie uruchamia wyobraźnię. Człowiek zadaje sobie pytanie, co zrobiłby w takiej sytuacji, kim stałby się w nowym życiu, jakie nazwisko przyjął, jakiej pracy się podjął, co mówiłby ludziom o swoim życiu, czy mógłby się z kimś zaprzyjaźnić, zakochać w kimś, założyć rodzinę... Decydując się na ten eksperyment, też chciałem sprawdzić, jak to jest rzeczywiście.

Komentarze: 10

  • 1: Zbigniew Zamyślewski redakcja@executor.com.pl z IP: 78.8.245.* (2010-02-27 14:21)

    W tym ciekawym przedruku zawinił chyba tłumacz, ( a może autor ?) bo jak to się ma z logiką, że "ktoś tam ktoś tam" boi się dłużników.Jak świat światem co poświadczy każdy w miarę sprawny umysłowo redaktor zwykle uciekamy przed wierzycielami, a nie przed d ł u ż n i k a m i !!!
    Zbigniew Zamyślewski redakcja@executor.com.pl

  • 2: n z IP: 213.25.175.* (2010-02-27 16:37)

    Kazdy uzytkownik internetu zostawia slady w internecie (adres IP itp) czy surfowanie po sieci. Dotyczy to wszystkich ktorzy posiadaja internet.

  • 3: spooky z IP: 91.215.33.* (2010-02-27 17:04)

    Jeff śledził moje IP, więc wiedział, że na nią wszedłem. Hmmm... Z tego wynika, że musiał mieć wgląd do danych Binga, której używał ukrywający się. To nie dziwne, bowiem Bing jest teraz domyślną wyszukiwarką na Facebooku. W związku z tym mam pytanie - czy nie doszło do naruszenia licencji polityki prywatności?? :)

  • 4: incognitotoruser z IP: 87.207.24.* (2010-02-27 19:47)

    A o VPNie nawet darmowym to nie słyszeliśmy tak?:D

  • 5: kjk z IP: 157.158.169.* (2010-02-27 20:30)

    odpowiedzcie sobie na pytanie jak często odwiedzacie stronę miejsca do którego się udacie i już wiecie jak łatwo was złapać... bzdurny ten ich niby test...

  • 6: helios z IP: 213.112.109.* (2010-02-27 21:14)

    To co pokazali, to parodia i bułka z masłem. Gdyby rzeczywiście uciekał, to byłby idiotą, gdyby stale korzystał z konta na facebooku. Choć nawet w takim przypadku spokojnie można by się wymknąć "pogoni". albo gość chciał, żeby go złapali, albo to amatorszczyzna.

  • 7: mike z IP: 78.9.25.* (2010-02-28 01:50)

    Prawie jak w "Uciekinierze" S.Kinga

  • 8: skarpeta z IP: 83.10.13.* (2010-02-28 12:45)

    Można byłoby nakręcić film na podstawie tej historii :)

  • 9: polokoktowiec z IP: 79.191.57.* (2010-02-28 22:43)

    ciekawi mnie ten tor. Dosc dziwnie brzmi, ze go namierzyli. Musial chyba uzywac jeszcze jakiegos programu, albo uzywac flasha/java jscript by tor nie dzialal.

    tor jest dosc mocnym zabezpieczeniem. moze dodatki go zmylily lub aktualizacje przegladarek (tez to moze nas ujawnic) , ale ciekawe.

  • 10: W USA są systemy zczytujące z IP: 80.240.172.* (2010-03-10 14:47)

    numery tablic rejestracyjnych i analizujące twarze w monitoringach miast. Jak do tego dodamy bazy danych nt lokalizacji naszej komórki to jesteśmy ugotowani. Poza tym każdy ma w swoich ciuchach radiometki i jak mawia znajomy obsługujacy systemy bramek w sklepach prawie każdy jak wchodzi do sklepu to generuje na bramce kilka ciągów liczb z tych nie zawsze zdjetych radiometek

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Co wiesz o ACTA?

Co wiesz o ACTA?

Rozpocznij quiz»

W internecie i na ulicach trwa bitwa o ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). A co ty wiesz o tej umowie?

Sonda:

Pomysł wymiany liczników prądu, na nowe "inteligentne", jest:

Prenumerata 2012

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter