Reklama

Oficjel odniósł się w ten sposób podczas telekonferencji prasowej do słów rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i innych przedstawicieli Kremla o zagrożeniu, jakie stwarza Ukraina oraz NATO dla Rosji.

"Nie chcę wnikać w to, co prezydent Putin ma na myśli, ale Rosja korzysta ze swojego standardowego scenariusza poprzedzającego agresję, siejąc dezinformację i narracje o fikcyjnym zagrożeniu" - powiedział przedstawiciel administracji Bidena. Choć nadal nie ma pewności, czy decyzja o ponownej agresji na Ukrainę została podjęta przez Putina - dodał.

Urzędnik ostrzegł jednocześnie, że jeśli dojdzie do rosyjskiego ataku, konsekwencją będzie więcej wojsk i sprzętu wojskowego USA i NATO bliżej rosyjskich granic. Powtórzył też poprzednie ostrzeżenia Waszyngtonu o "sankcjach, które zaszkodzą rosyjskiej gospodarce" oraz wzmocnieniu pomocy wojskowej dla Kijowa.

Oficjel przyznał, że kryzys energetyczny w Europie i zależność od rosyjskiego gazu jest jednym z czynników, który brany jest pod uwagę w ustalaniu odpowiedzi na ewentualną rosyjską agresję. "To jest coś, co ma konsekwencje zarówno dla nas i naszych europejskich partnerów i całego świata. Mogę tylko powiedzieć, że jest to wliczone w naszą analizę i naszą odpowiedź" - powiedział przedstawiciel administracji.

Oznajmił też, że USA są gotowe do rozpoczęcia rozmów z Rosją w styczniu w ramach dwustronnego dialogu na temat stabilności strategicznej, a także na forum Rady NATO-Rosja i OBWE. Zaznaczył jednak, że nie ma zgody na kompromis w sprawach fundamentalnych zasad bezpieczeństwa w Europie, takich jak integralność terytorialna czy suwerenne prawo krajów do podejmowania decyzji na temat własnego bezpieczeństwa. Dodał też, że rozmowy odbywać się będą według zasady "nic o was bez was".

"Rosjanie dobrze rozumieją, że część z wysuniętych przez nich propozycji jest dla nas nie do przyjęcia" - zaznaczył oficjel.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ ap/