Reklama

Informacje te potwierdza nam wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda. - Trzy województwa wracają do rozmów i to jest fakt, Komisja to oficjalnie potwierdziła. Jesteśmy też na ostatniej prostej, aby podobnie stało się w przypadku województwa łódzkiego. Od Lubelskiego Komisja oczekuje dodatkowych wyjaśnień, jednak liczę na to i że i tutaj niebawem wrócimy do stołu negocjacyjnego. To bardzo dobra wiadomość, cieszę się, że do polskich regionów popłyną pieniądze na łagodzenie skutków pandemii - ocenia.

Kontrowersyjne uchwały, wprost lub niewprost odnoszące się do osób LGBT, przyjęły województwa: małopolskie, świętokrzyskie, łódzkie, lubelskie i podkarpackie. Choć zarówno radni sejmikowi popierający te uchwały, jak i politycy PiS twierdzili, że uchwały nie dyskryminują kogokolwiek. Innego zdania była KE, która wstrzymała rozmowy z tymi regionami odnośnie przekazania im eurofunduszy z nowego instrumentu React EU. Dla Polski to łącznie ok. 2 mld euro, w tym dla regionów ponad 365 mln. We wrześniu wiceminister Waldemar Buda w piśmie przesłanym marszałkom tych województw poprosił o zweryfikowanie treści tych uchwał pod kątem tego, czy nie zawierają zapisów, które “niekiedy - nawet wbrew intencjom organów stanowiących - mogłyby potencjalnie stać się przedmiotem nadinterpretacji w tym zakresie”.

Regiony skorygowały uchwały lub je uchyliły i przyjęły nowe, zawierające mniej kontrowersyjne elementy - przynajmniej zdaniem tamtejszych sejmików. - Bywa, że nieprecyzyjne sformułowania tych dokumentów stanowią przedmiot dyskusji publicznej w kontekście dyskryminacji. I tutaj mieliśmy właśnie przykład, że to poszło w niesłusznym kierunku. Rozmawialiśmy o tym z marszałkami i z Komisją Europejską. Na szczęście udało się to nieporozumienie wyjaśnić - zapewnia Waldemar Buda.

Efekt tych korekt już jest, przynajmniej częściowo, bo KE zdecydowała się wrócić do negocjacji z trzema z pięciu województw. Komisja poprosiła też o “niezwłoczne” wyjaśnienia dwa pozostałe. - Poprosiliśmy łódzkie i lubelskie. żeby potwierdziły, że deklaracje anty-LGBT zostały odwołane. Pytamy, ponieważ dokonane do tej pory zmiany nie są wystarczająco jednoznaczne. Chcemy klarownej deklaracji o braku dyskryminacji ze względu m.in. na rasę, płeć, wiek czy orientację seksualną - mówi nam osoba z Komisji.

- Dobrze, że te pieniądze mogą trafić do Polski, szkoda że w międzyczasie musiało dojść do wizerunkowej kompromitacji - ocenia Krzysztof Gawkowski, szef klubu Lewicy. - Najpierw władze krajowe PiS dały zielone światło dla uchwał karmiących się mową nienawiści wobec osób LGBT, a potem rząd musiał interweniować, by regiony otrzymały należne im pieniądze. To niekonsekwencja, trzeba było reagować zanim Komisja wyciągnęła bat - dodaje poseł.

- Ani to sukces, ani odwilż, tylko zwycięstwo myślenia rozumowego, w czym pomogły silne naciski opozycji w tamtych województwach oraz samej Komisji. PiS po prostu przestraszył się, że regiony stracą środki i dojdzie to do świadomości tamtejszych mieszkańców - ocenia z kolei Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej.

Sprawa uchwał LGBT to tylko jeden z frontów z Komisją. Najważniejsze decyzje dotyczą Krajowego Planu Odbudowy (KPO), które Komisja blokuje. Domaga się wpisania jako tzw. kamienia milowego konkluzji z lipcowego orzeczenia TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej. Chodzi o wpisanie do KPO na twardo zarówno likwidacji Izby, jak i zmiany systemu dyscyplinowania sędziów oraz przywrócenia do obowiązków tych, których tej możliwości pozbawiono.

Trwają uzgodnienia w tej sprawie. - Jeśli takie deklaracje się znajdą nie ma problemu, żeby odblokować KPO jeszcze w tym roku - mówi nam osoba z Komisji. Problem w tym, że obóz PiS wpierw musi sam się porozumieć w sprawie kształtu reformy sądownictwa, która miałaby uwzględniać wskazania KE. A to może nie nastąpić zbyt szybko. - W najbliższych paru miesiącach wykrystalizuje się kompromisowy w ramach Zjednoczonej Prawicy pomysł, który będzie jednocześnie do zaakceptowania dla prezydenta - stwierdził w tym tygodniu premier Mateusz Morawiecki.