Rząd próbuje przeciąć spekulacje dotyczące możliwego ograniczenia amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Wiceszefowie Ministerstwa Obrony Narodowej Cezary Tomczyk i Paweł Zalewski lecą do Stanów Zjednoczonych z politycznym przekazem: Polska chce większej liczby żołnierzy USA na swoim terytorium i jest gotowa do dalszego wzmacniania współpracy wojskowej z Waszyngtonem. To reakcja na doniesienia amerykańskich mediów o wstrzymaniu rotacji części sił USA do Polski oraz planach redukcji wojsk w Europie.
Napięcie wokół obecności wojsk USA w Europie wzrosło po publikacji Reutersa z 15 maja. Agencja podała, powołując się na anonimowych amerykańskich urzędników, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia około 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Chodziło o kolejną zmianę brygady pancernej, która miała zostać rozmieszczona na wschodniej flance NATO.
Równolegle CNN informowała, że decyzja sekretarza obrony Pete’a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji była elementem szerszych działań zmierzających do ograniczenia liczby amerykańskich sił w Europie. Według stacji, administracja USA analizuje możliwość dalszych redukcji wojskowych na kontynencie, a pierwszym sygnałem było zapowiedziane 1 maja wycofanie około 5 tys. żołnierzy z Niemiec.
To właśnie te komunikaty wywołały nerwową reakcję w Warszawie. Polska od kilku lat buduje swoją strategię bezpieczeństwa w ścisłym oparciu o współpracę z USA, a obecność amerykańskich żołnierzy jest jednym z kluczowych elementów odstraszania Rosji na wschodniej flance NATO.
Delegacja MON w Pentagonie i Departamencie Stanu
W poniedziałek do Stanów Zjednoczonych udali się wiceszefowie MON Cezary Tomczyk i Paweł Zalewski. Jak poinformował Tomczyk, delegacja ma odbyć rozmowy w Pentagonie, Departamencie Stanu oraz z amerykańskimi kongresmenami.
Celem wizyty jest uspokojenie sytuacji i doprowadzenie do pełnej jasności w sprawie planów wojskowych USA wobec Polski. Tomczyk podkreślił, że Warszawa chce, aby komunikaty płynące z Waszyngtonu były jednoznaczne i nie pozostawiały pola do interpretacji.
– Nie mam żadnych wątpliwości co do trwałości sojuszu polsko-amerykańskiego. Dostaliśmy jasne zapewnienie ze strony głównodowodzącego sił amerykańskich w Europie, że cała ta burza dotycząca żołnierzy amerykańskich nie dotyczy Polski – powiedział wiceszef MON.
Polityk zaznaczył jednocześnie, że polski rząd jest gotowy na dalsze zwiększanie obecności wojsk USA nad Wisłą. Jak podkreślił, z takim przekazem jadą do Stanów Zjednoczonych.
– Jedziemy z wiadomością od premiera Donalda Tuska i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Polska jest gotowa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce i że jest to oficjalne stanowisko rządu – stwierdził Tomczyk.
Paweł Zalewski mówi o „incydencie”
Znacznie bardziej stanowczo sytuację skomentował Paweł Zalewski podczas rozmowy w TOK FM. Wiceszef MON przyznał, że polska strona była zaskoczona medialnymi doniesieniami o wstrzymaniu rotacji brygady pancernej.
Zalewski zwrócił uwagę, że dotychczas administracja USA mówiła wyłącznie o redukcji sił w Niemczech, a nie w Polsce. Dlatego informacje o możliwym zatrzymaniu rotacji wojsk nad Wisłą zostały potraktowane jako sytuacja wymagająca natychmiastowych wyjaśnień.
– Do tej pory zarówno USA, jak i Polska działały całkowicie transparentnie. Traktujemy to jako incydent, który będziemy wyjaśniali w tym tygodniu – powiedział polityk.
Słowa Zalewskiego pokazują, że Warszawa oczekuje od amerykańskich partnerów większej przewidywalności w kwestiach dotyczących obecności wojskowej. Dla Polski to temat strategiczny, szczególnie w kontekście wojny w Ukrainie i rosnących napięć na granicy NATO z Rosją oraz Białorusią.
Seria rozmów wojskowych między Polską a USA
Równolegle do wizyty Tomczyka i Zalewskiego zaplanowano kolejne rozmowy wojskowe na najwyższym szczeblu. W środę minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ma spotkać się z przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA generałem Danem Caine’em.
Dzień wcześniej szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Wiesław Kukuła będzie rozmawiał z dowódcą wojsk USA w Europie generałem Alexusem Grynkewichem.
To pokazuje skalę dyplomatycznej mobilizacji po stronie Polski. Warszawa chce uzyskać jednoznaczne deklaracje dotyczące przyszłości amerykańskiej obecności wojskowej i uniknąć sytuacji, w której decyzje logistyczne byłyby interpretowane jako osłabienie gwarancji bezpieczeństwa dla regionu.
Polska stawia na amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa
Polska należy dziś do najważniejszych partnerów wojskowych USA w Europie. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę liczba amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Polsce wzrosła do około 10 tys. W kraju znajdują się m.in. elementy amerykańskiej obrony przeciwlotniczej, wojska pancerne, logistyka oraz infrastruktura wspierająca działania NATO na wschodniej flance.
Warszawa od lat zabiega również o bardziej trwałą obecność wojsk USA, a nie wyłącznie o system rotacyjny. Temat ten regularnie wraca w rozmowach polsko-amerykańskich, szczególnie po kolejnych decyzjach dotyczących reorganizacji sił USA w Europie.
Premier Donald Tusk odniósł się do sprawy już podczas piątkowej konferencji prasowej. Zapewniał wówczas, że pozostaje w kontakcie zarówno z generałem Alexusem Grynkewichem, jak i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.
– Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski – mówił szef rządu.
Źródła:
- PAP
- Reuters
- CNN
- TOK FM
- Ministerstwo Obrony Narodowej
- NATO
- Konferencja prasowa premiera Donalda Tuska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu