W ostatnich dniach po interwencjach Straży Granicznej, strona białoruska chciała zabrać całą grupę koczująca na wysokości miejscowości Usnarz Górny; ponad połowa cudzoziemców opuściła teren, pozostałe osoby nie chcą opuścić miejsca koczowiska - poinformowała w niedzielę na Twitterze Straż Graniczna.
Informację potwierdza Fundacja Ocalenie. Próbuje sprawdzić, kto pozostał na granicy.
W Usnarzu zostało 10 osób. Reszta na razie wróciła na Białoruską stronę.
— Fundacja Ocalenie (@FundOcalenie) August 22, 2021
W międzyczasie w okolicy spotkana została niewielka grupka, która zeznała, że już 22 raz przechodzą na polską stronę granicy. Tyle razy SG złamała prawo i odwoziła ich spowrotem do BLR.
Po kolei odczytujemy przez głośnik od QueerTour imiona, żeby wiedzieć kto został. Mundurowi włączyli wszystkie koguty. Zagłuszają nas.
— Fundacja Ocalenie (@FundOcalenie) August 22, 2021
Koczujący w Usnarzu Górnym cudzoziemcy chcą dostać się do Polski i starać się o pomoc międzynarodową. Z pomocą polskich prawników w piątek składali ustne wnioski o udzielenie pomocy międzynarodowej. Przejścia na polską stronę pilnują żołnierze i funkcjonariusze SG. Natomiast z białoruskiej strony przed ewentualnym odwrotem zagradzają im drogę tamtejsze służby.
Polska Straż Graniczna wskazuje, że w całym ubiegłym roku na odcinku podlaskim zatrzymano 122 osoby, które nielegalnie przekroczyły granice. W tym roku to już około 780 cudzoziemców. SG odnotowała dotychczas ponad 2 tysiące prób nielegalnego przekroczenia granicy, z czego ok. 1 tys. 350 próbom pogranicznicy zapobiegli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu