Polacy mają wiedzę na temat szczepień ‒ wynika z badania przeprowadzonego przez United Surveys dla DGP i RMF. Tak uważa 59 proc. pytanych

‒ Dużo się mówi o szczepionce, więc badani mają wrażenie, że tej wiedzy jest tak wiele, iż dostają kompletne informacje. Widać, że w tym przypadku partyjne podziały nie są tak silne. To temat powszechny, który istnieje wszędzie, a nie tylko w bańkach informacyjnych ‒ mówi Marcin Duma z United Surveys. Szczegółowe wyniki pokazują, że lepiej poinformowani czują się mężczyźni (62 proc.). Jest jeszcze jedna prawidłowość: im starszy jest ankietowany, tym więcej wie. Wynika to stąd, że seniorzy ‒ niemal 70 proc. uważa się za dobrze poinformowanych ‒ są w głównej grupie ryzyka i w pierwszej grupie do szczepień, więc informacji o pandemii i COVID-19 szukają. ‒ To cieszy, bo okazuje się, że nasza kampania dociera do zainteresowanych ‒ mówi nasz rozmówca z rządu. Mniej jest zadowolony z tego, że tylko 37 proc. pytanych uważa, iż rząd dobrze sobie radzi z organizacją szczepień, przeciwnego zdania jest 45 proc. ‒ To partyjny podział. Elektorat opozycji jest sformatowany przez przekaz opozycji i była ona w stanie narzucić im tę opowieść ‒ zauważa Duma.
Kolejne pytanie dotyczy przyzwolenia na luzowanie obostrzeń wobec osób, które się zaszczepiły ‒ np. nienoszenie przez nie maseczek. Więcej jest tu przeciwników. Związane jest to z tym, że szczepienia dopiero ruszyły i liczba osób, które są tym zainteresowane, jest niewielka. ‒ To jest także związane z aferą celebrycką. Ankietowani rozumują, że nie dość, iż celebryci wcisnęli się bez kolejki, to mieliby mieć teraz z tego powodu bonusy, a przeciętny Kowalski może liczyć, że będzie miał szczepienie w wakacje ‒ podkreśla Marcin Duma. Ta odpowiedź ankietowanych jest na rękę rządowi, gdyż także rekomendacje Rady Medycznej przy premierze są takie, by nie wprowadzać poluzowań, aby nie zmniejszać społecznej dyscypliny.
Rząd twierdzi, że akcja szczepień mogłaby iść sprawniej, gdyby producenci przyspieszyli z dostawami. ‒ Do Polski co tydzień trafia 360 tys. dawek. My dzielimy to na dwa, by mieć gwarancję, że osoby zaszczepione otrzymają potem drugą dawkę. Mamy więc 180 tys. szczepionek na 6 tys. punktów. Wychodzi więc po 30 dawek na jeden. Potem zaczną dochodzić preparaty innych podmiotów, np. Moderny, i ta liczba się zwiększy ‒ zapewnia nasz rozmówca z rządu.
Wczoraj szefowa KE Ursula von der Leyen poinformowała, że firma AstraZeneca złożyła do Europejskiej Agencji Leków wniosek o dopuszczenie jej szczepionki na terenie UE. ‒ Jak tylko uzyska pozytywną opinię naukową, będziemy pracować, by zatwierdzić jej użycie w Europie ‒ napisała unijna komisarz.
Wczoraj Komisja Europejska zakończyła też wstępne rozmowy z firmą farmaceutyczną Valneva w celu zakupu jej potencjalnej szczepionki. ‒ Planowana umowa z firmą Valneva umożliwi państwom członkowskim wspólny zakup 30 mln dawek i opcję zamówienia dodatkowo do 30 mln ‒ informuje polskie przedstawicielstwo KE. Jak dotąd unijne kontrakty zostały podpisane na dostawy z firmami: AstraZeneca, Sanofi-GSK, Janssen Pharmaceutica NV, BioNtech-Pfizer, CureVac, Moderna oraz Novavax (zakończone wstępne rozmowy). Polska ma zagwarantowaną dostawę ponad 62 mln dawek od pięciu dostawców. ©℗