Zakup luksusowego samochodu, a przecież sąsiada na to nie stać, mieszkanie cichcem wynajmowane lokatorom, bez płacenia podatku, fachowiec, który wykonał robotę bez faktury… między innymi takie donosy sypią się skarbówki na tych, którzy nie chcą oddać fiskusowi tego, co mu się należy. Czy to przejaw obywatelskiej troski o stan państwowej kasy, czy raczej narzędzie zemsty.
On nigdzie nie pracuje, a kupił sobie...
O czy Polacy donoszą w donosach? Z naszego doświadczenia wynika, że powodem do złożenia donosu nie jest troska o budżet państwa. Raczej ma to źródło w emocjach lub we własnym interesie ekonomicznym - mówi pracownik skarbówki jednego z powiatowych polskich miast Sąsiedzi kłócą się „ o miedzę”, małżonkowie się rozwodzą, a firma rozstaje się z pracownikiem. Bywa, że ktoś sprzedaje towar lub wykonuje usługi taniej. Są też donosy typu „on nigdzie nie pracuje , a co roku wyjeżdża na wczasy”.
Jak dodaje przeważnie ci, którzy składają donos mają jakiś związek z tym, na kogo donoszą. Często sąsiada kłuje w oczy, to co widzi u znajomego za płotem. Luksusowy samochód, pewnie ma związek z ukrywaniem dochodów, a mieszkanie jest wynajmowane lokatorom na lewo. Są też donosy o zarabianiu na czarno, na fachowców czy sprzedawców. kiedy ktoś nie może wyegzekwować faktury. Bywa, że zatrudnieni, skarżą się na firmy, kiedy nie mogą dostać zapłaty za wykonaną pracę.
W zachodnich demokracjach donoszenie o unikaniu płacenia podatków to reguła. W Polsce, to ciągle kojarzona z czasami komuny kolaboracja z organami państwa. Jak to jest z tymi donosami po polski? Górę bierze obywatelski obowiązek czy też raczej chęć wzięcia odwetu komuś na kim, z kim ma się na pieńku.
Jakie są oficjalne, ogólnopolskie statystyki?
Do Krajowej Administracji Skarbowej z roku na rok trafia coraz więcej tak zwanych informacji sygnalnych, określanych potocznie donosami, dotyczących podejrzeń o naruszenia przepisów podatkowych. Jak wynika z danych zebranych przez Monday News z szesnastu izb administracji skarbowej, w 2025 roku do jednostek KAS wpłynęło 84,4 tys. takich zgłoszeń. To o 5,8 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy odnotowano 79,8 tys. informacji sygnalnych. W porównaniu z 2023 rokiem wzrost wynosi już 10,6 proc. – wówczas zgłoszeń było 76,3 tys.
Rosnąca liczba zawiadomień nie musi jednak oznaczać, że Polacy częściej łamią przepisy podatkowe. Zdaniem Anny Wojciechowskiej, ekspertka BCC i byłej naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku może to świadczyć raczej o większej aktywności społecznej i zaufaniu do instytucji państwa jako skutecznego adresata takich zgłoszeń. - Jednocześnie skala zjawiska wymaga ostrożnej interpretacji, ponieważ część informacji sygnalnych może być motywowana także sporami osobistymi lub biznesowymi i nie zawsze prowadzi do potwierdzenia nieprawidłowości – mówi dr Anna Wojciechowska, ekspertka BCC i była naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.
Podobnie sytuację ocenia Sebastian Polański z Referatu Komunikacji Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Zwraca uwagę, że podatnicy są dziś lepiej zorientowani w przepisach niż jeszcze kilka lat temu. Wynika to z łatwiejszego dostępu do wiedzy prawnej w internecie oraz działań edukacyjnych prowadzonych przez KAS. Nie bez znaczenia pozostaje również sytuacja gospodarcza. Wysoka inflacja sprawia, że społeczeństwo staje się bardziej wyczulone na przypadki unikania opodatkowania, a medialne informacje o skutecznych działaniach organów skarbowych zachęcają do zgłaszania dostrzeżonych nieprawidłowości.
Skala zjawiska jest duża, ale nie alarmująca
Zdaniem ekspertów liczba zgłoszeń nie odbiega od tego, czego można byłoby oczekiwać przy skali polskiej gospodarki. Jednocześnie stanowi duże wyzwanie organizacyjne dla administracji skarbowej. – Roczna liczba informacji sygnalnych nie wydaje się nadzwyczajnie wysoka, jeśli zestawimy ją z liczbą podatników i przedsiębiorców w Polsce oraz ogólną skalą obrotu gospodarczego - mówi Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi.
- W tym kontekście można ją określić raczej jako umiarkowaną. Jednocześnie jest na tyle duża, że wymaga od administracji skarbowej sprawnego systemu wstępnej selekcji i weryfikacji zgłoszeń. Ważne jest, aby organy reagowały w sposób wyważony, proporcjonalny i oparty na obiektywnej analizie okoliczności każdej sprawy – dodaje prawniczka.
Za wieloma zgłoszeniami stoją prywatne konflikty
Choć część donosów rzeczywiście pomaga ujawniać nieprawidłowości podatkowe, urzędnicy zwracają uwagę, że znaczna liczba zawiadomień ma podłoże emocjonalne. Jak podkreśla Michał Deruś, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Lublinie, analizy wskazują, że nawet do 70 proc. zgłoszeń może wynikać z konfliktów osobistych. Chodzi między innymi o sąsiedzkie spory, rodzinne nieporozumienia, rozwody czy zwykłą złośliwość. Zdarza się również, że impulsem do złożenia donosu jest poprawa sytuacji materialnej znajomych lub członków rodziny – zakup nowego samochodu czy budowa domu.
– Informacje sygnalne bywają niestety wykorzystywane nie tylko w trosce o przestrzeganie prawa, lecz także jako narzędzie rozwiązywania prywatnych konfliktów. Tego rodzaju postawa może wynikać również z napięć ekonomicznych i rosnących nierówności społecznych. Sukces majątkowy innych bywa często postrzegany nie jako osiągnięcie, lecz jako potencjalne nadużycie. Przykładowo, sygnalista uważa, że dana osoba, np. sąsiadka, nie pracuje, a pozwala sobie na nowe auto. W rzeczywistości ona wykonuje obowiązki zdalnie i dlatego większość czasu spędza w domu – dodaje dr Anna Wojciechowska.
Dominują anonimy
Najczęściej informacje o możliwych nieprawidłowościach przekazują pracownicy, członkowie rodziny, sąsiedzi oraz kontrahenci. Jak informuje Małgorzata Spychała-Szuszczyńska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu, zgłoszenia trafiają do urzędów zarówno tradycyjną pocztą, osobiście do biura podawczego, jak i drogą elektroniczną.
Zdecydowana większość zawiadomień pozostaje anonimowa. Tylko niewielka część autorów podpisuje się imieniem i nazwiskiem. Problem polega jednak na tym, że wiele zgłoszeń zawiera bardzo ogólne informacje, które często uniemożliwiają ich skuteczną weryfikację.
– Fakt, że zgłoszenia mogą być anonimowe, ma duże znaczenie. Z jednej strony zwiększa poczucie bezpieczeństwa i chroni sygnalistę przed możliwymi reperkusjami społecznymi czy zawodowymi, co zachęca do działania w interesie publicznym. Z drugiej strony może sprzyjać zgłoszeniom mniej przemyślanym lub motywowanym emocjami, dlatego każda informacja wymaga starannej weryfikacji przez organy – analizuje mec. Aldona Międlar-Adamska.
Zobacz też: Mój przyjaciel produkt. Jak AI companion wpływa na dzieci i młodzież
Potrzebna lepsza weryfikacja zgłoszeń
Eksperci zgodnie podkreślają, że znaczna część informacji sygnalnych opiera się bardziej na przypuszczeniach niż na faktach. To z kolei obciąża administrację skarbową i utrudnia wykrywanie rzeczywistych naruszeń prawa. – Zmienia się społeczne podejście do sygnalizowania naruszeń. Stopniowo odczarowywany jest pejoratywny wydźwięk słowa donos, a akcentowana jest rola sygnalisty jako osoby działającej w interesie publicznym. Jednak kulturowo wciąż silna jest potrzeba anonimowości. Wielu obywateli wybiera formę zgłoszenia, która zapewnia im poczucie bezpieczeństwa, np. list tradycyjny – zauważa Michał Deruś.
Z kolei Aldona Międlar-Adamska zwraca uwagę, że anonimowość ma również swoją ciemniejszą stronę. Obawa przed napięciami w miejscu zamieszkania czy pracy skłania część osób do ukrywania swojej tożsamości, ale jednocześnie sprzyja składaniu zawiadomień opartych bardziej na emocjach niż na dowodach. Dlatego – jak podkreśla – kluczowe znaczenie ma rzetelna i wnikliwa ocena każdego zgłoszenia, która pozwoli oddzielić rzeczywiste sygnały o nieprawidłowościach od donosów wynikających z prywatnych konfliktów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu