Przedsiębiorcy trafią przez to pod lupę kontrolerów. Litości nie będzie. Sprawdzą każdą firmę

Przedsiębiorcy trafią przez to pod lupę kontrolerów
Przedsiębiorcy trafią przez to pod lupę kontrolerówShutterstock
20 minut temu

Bez urlopu, bez zwolnienia lekarskiego, bez prawa do stażu. Tak od lat wygląda codzienność milionów Polaków pracujących na umowach śmieciowych i samozatrudnieniu, uchodzących za patologię rynku pracy. Z tym już koniec? Teraz kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) będą mogli decyzją administracyjną zmieniać "śmieciówki" w etaty. Dotyczy to sytuacji, w których umowa zlecenie, o dzieło lub kontrakt B2B jest faktycznie wykonywana na warunkach właściwych dla umowy o pracę.

Przez lata wystarczyło nazwać umowę „zleceniem”, „dziełem” albo kontraktem B2B, by ominąć przepisy Kodeksu pracy. Miliony osób pracowały jak etatowcy, ale bez urlopu, ochrony przed zwolnieniem czy prawa do płatnego chorobowego. Teraz się to zmieniło. Państwowa Inspekcja Pracy od 7 lipca zyskała uprawnienie, na które pracownicy czekali od lat – będzie mogła administracyjnie uznać, że osoba zatrudniona na umowie cywilnoprawnej w rzeczywistości jest pracownikiem etatowym.

Nie nazwa umowy, lecz sposób wykonywania pracy

Nowe przepisy nie oznaczają wojny z umowami cywilnoprawnymi ani automatycznego kwestionowania każdego kontraktu B2B czy zlecenia. Kluczowe będzie to, jak współpraca wygląda w praktyce.

Jeżeli osoba formalnie zatrudniona na umowie zleceniu, umowie o dzieło albo prowadząca działalność gospodarczą wykonuje obowiązki w taki sam sposób jak pracownik etatowy, inspektor pracy będzie mógł uznać, że strony faktycznie łączy stosunek pracy.

Podstawą będą kryteria wynikające z art. 22 Kodeksu pracy. Chodzi między innymi o sytuacje, w których pracownik ma wyznaczone miejsce i godziny wykonywania obowiązków, wykonuje polecenia przełożonych i pozostaje pod ich bieżącym nadzorem, musi świadczyć pracę osobiście, realizuje stałe i powtarzalne zadania w strukturze firmy, otrzymuje regularne wynagrodzenie niezależnie od efektów konkretnego zlecenia oraz nie ma realnej swobody w organizowaniu swojej pracy.

– Sama nazwa umowy nie przesądza o charakterze współpracy. Jeżeli zleceniobiorca albo osoba współpracująca na B2B wykonuje obowiązki tak jak pracownik, PIP może zakwestionować przyjęty model – mówi Joanna Łuksza, kierownik zespołu ekspertów księgowych w IFIRMA.PL.

Inspektor najpierw wezwie, później wyda decyzję

Zmiany oznaczają, że kontrola Państwowej Inspekcji Pracy nie będzie już sprowadzała wyłącznie do analizy zapisów umowy. Inspektorzy sprawdzą przede wszystkim, jak wygląda codzienna współpraca.

Znaczenie będą miały dokumenty potwierdzające sposób wykonywania obowiązków, harmonogramy pracy, organizacja zadań, zasady raportowania, komunikacja z przełożonymi, a także rzeczywisty zakres samodzielności osoby wykonującej pracę.

Nowe przepisy przewidują postępowanie etapowe. Najpierw przedsiębiorca otrzyma możliwość usunięcia stwierdzonych naruszeń. Dopiero jeśli nie zastosuje się do zaleceń, inspektor będzie mógł wydać decyzję administracyjną stwierdzającą istnienie stosunku pracy. Od takiej decyzji będzie przysługiwało odwołanie do sądu pracy.

Rok na uporządkowanie dokumentów

Choć nowe przepisy zaczynają obowiązywać już teraz, ustawodawca przewidział okres przejściowy dla przedsiębiorców. – Przedsiębiorcy, którzy przed wejściem w życie nowych regulacji zawarli umowy spełniające cechy stosunku pracy, mogą skorzystać z 12-miesięcznego okresu abolicyjnego, trwającego do 8 lipca 2027 r. Dobrowolne zawarcie umowy o pracę w tym czasie pozwala uniknąć odpowiedzialności za wykroczenie przeciwko prawom pracownika oraz grzywny, która w tym przypadku może wynosić od 2 000 zł do 60 000 zł – wyjaśnia Joanna Łuksza.

To oznacza, że firmy mają rok na zweryfikowanie dotychczasowych modeli współpracy i dostosowanie ich do nowych przepisów bez ryzyka sankcji.

Skutki mogą sięgać wiele lat wstecz

Zmiana umowy cywilnoprawnej w etat nie będzie jedynie formalnością. Od momentu uznania istnienia stosunku pracy zatrudniony zyska wszystkie prawa pracownika wynikające z Kodeksu pracy. Pracodawca będzie zobowiązany do odprowadzania składek ZUS właściwych dla umowy o pracę, wypłacania wynagrodzenia co najmniej na poziomie płacy minimalnej, udzielania urlopu wypoczynkowego oraz stosowania przepisów dotyczących czasu pracy, przerw i bezpieczeństwa oraz higieny pracy.

Na tym jednak konsekwencje mogą się nie skończyć. – Skutki mogą dotyczyć nie tylko bieżącego zatrudnienia. Jeżeli umowa cywilnoprawna zostanie uznana za stosunek pracy, przedsiębiorca może zostać zobowiązany do skorygowania wcześniejszych rozliczeń z ZUS i urzędem skarbowym. Oznacza to konieczność prawidłowego naliczenia zaległych składek społecznych i zdrowotnych, podatku dochodowego oraz innych obowiązków publicznoprawnych związanych z zatrudnieniem pracownika – dodaje ekspertka IFIRMA.PL.

Kto powinien sprawdzić swoje umowy jako pierwszy?

Największe ryzyko dotyczy wieloletnich umów obejmujących wykonywanie stałych i powtarzalnych obowiązków. Szczególnie uważnie powinny im się przyjrzeć firmy współpracujące z osobami wykonującymi zadania wyłącznie dla jednego podmiotu, korzystającymi z firmowego sprzętu, pracującymi w siedzibie przedsiębiorstwa i funkcjonującymi według tych samych zasad organizacyjnych co pracownicy etatowi.

– Przedsiębiorca powinien zacząć od porównania treści umowy z tym, jak współpraca wygląda na co dzień. Znaczenie ma przede wszystkim to, czy wykonawca rzeczywiście działa samodzielnie, czy w praktyce wykonuje bieżące polecenia firmy, pracuje w wyznaczonych godzinach i miejscu oraz realizuje zadania osobiście. Warto też sprawdzić, czy ponosi odpowiedzialność za sposób wykonania zlecenia albo jego rezultat, czy może decydować o organizacji pracy i czy dokumentacja potwierdza cywilnoprawny lub biznesowy charakter współpracy. Jeżeli umowa wskazuje na niezależną współpracę, ale codzienna praktyka przypomina etat, ryzyko jej zakwestionowania rośnie – podsumowuje Joanna Łuksza.

Ministerstwo spodziewa się fali kontroli

Resort pracy nie ukrywa, że nowych kontroli może być bardzo dużo. – Skala tych kontroli może być znacząca – stwierdziła w poniedziałek minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Jak dodała, już dziś do Państwowej Inspekcji Pracy wpływa wiele skarg od pracowników i wszystko wskazuje na to, że po wejściu w życie nowych przepisów będzie ich jeszcze więcej.

Minister przyznała jednocześnie, że nie sposób oszacować, ile umów zostanie przekształconych w etaty. – To znaczy wiemy, że 1,5 miliona ludzi pracuje wyłącznie w oparciu o umowy cywilnoprawne, ale oczywiście byłoby nadużyciem powiedzieć, że one wszystkie są umowami śmieciowymi. Ministerstwo Finansów szacuje, że około 160 tys. umów B2B to fikcyjne działalności gospodarcze, gdzie mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, ale ukrywanym pod formą jakiegoś kontraktu – powiedziała.

Dziemianowicz-Bąk oodkreśliła jednocześnie, że zdecydowana większość pracodawców przestrzega prawa pracy, a kary i mandaty mają przede wszystkim pełnić funkcję odstraszającą.

Jak zapewniła, sama zapowiedź reformy już przyniosła pierwsze efekty. Do ministerstwa docierają sygnały, że wielu przedsiębiorców rozpoczęło przegląd zawartych umów jeszcze przed pierwszymi kontrolami. – Sprawdzają, naprawiają, oferują swoim pracownikom umowy o pracę, przenoszą ich na legalny etat, zwiększając ich bezpieczeństwo, nie czekając na kontrolę PIP – zapewniła minister.

Uszczęśliwianie etatami na siłę?

Ale ten medal ma dwie strony. Jeszcze na etapie prac nad nowymi regulacjami eksperci z organizacji pracodawców w wypowiedziach dla mondaynews.pl podkreślali, że umowy cywilnoprawne są w wielu przypadku atrakcyjne, bo dają większą swobodę i elastyczność dotyczącą czasu i miejsca pracy.

Szymon Witkowski, ekspert do spraw społeczno-gospodarczych Pracodawców RP, wskazywał, że każda z tych form regulowania zatrudnienia ma swoje zalety i wady. Umowa o pracę daje większą stabilność i dodatkowe przywileje pracownicze, określone w przepisach prawa pracy. Umowy cywilne przeważnie dają większe możliwości zarobkowania. Pracownikom zostaje więcej pieniędzy „na rękę” i są też tańsze dla pracodawców.

Uszczęśliwianie pracowników na siłę, próbując wszystkich wpisać w ramy umowy o pracę, jest bardzo szkodliwe dla rynku. Obecnie to sąd ma możliwość ustalenia, czy dana umowa jest umową o pracę. I jest to w pełni zrozumiałe, gdyż zdarzają się sytuacje sporne – ostrzega ekspert. – Natomiast powierzenie PIP-owi kompetencji do tego, by w drodze decyzji administracyjnej mógł ingerować w relację między pracownikiem i pracodawcą, nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem – zauważał ekspert z Pracodawców RP.

Co więcej, zdaniem Witkowskiego, najprawdopodobniej nowe uprawnienia Inspekcji spowodują, że kontrolerzy będą szczególnie zainteresowani wszelkiego rodzaju pracownikami platformowymi i tymi, którzy pracują w relacjach B2B. Oznaczać to będzie wzrost kosztów zatrudnienia i spadek wynagrodzeń netto dla pracujących w ten sposób. Podobnie uważa radca prawny Łukasz Goszczyński z Kancelarii Prawa Gospodarczego GKPG. Do tego dodaje, że należy już teraz kalkulować, iż rykoszetem oberwie też szeroko pojęty rynek i biznes. W końcu pracodawcy będą musieli gdzieś przerzucić te dodatkowe koszty.

Oszczędzają i pracownicy i przedsiębiorcy

– Prowadzenie działalności gospodarczej, szczególnie w pierwszych latach, gdy jest możliwość korzystania z ulg w składkach na ubezpieczenia społeczne, jest zwyczajnie tańsze dla pracownika. Pieniądze, które w przypadku umowy o pracę musiałby odprowadzić do ZUS, zostają mu w kieszeni. Oszczędza również pracodawca, gdyż w przypadku B2B także on nie odprowadza dodatkowych składek na ubezpieczenia za pracownika. Dlaczego mamy odbierać pracownikom możliwość wyboru, czy chcą zarobić więcej netto i mieć bardziej elastyczne warunki na umowie cywilnoprawnej, czy chcą większej stabilności na umowie o pracę? – ocenia ekspert z Pracodawców RP.

Zobacz też: Rząd zapowiada zmiany w ochronie zdrowia

Małe firmy nie udźwigną kosztów

Z kolei KatarzynaLorenc, ekspert Business Centre Club już wtedy mówiła, o tym, że przedsiębiorcy będą musieli udowadniać urzędnikom, że nikomu nie dzieje się krzywda, a strony kształtują swoje relacje dobrowolnie. Do tego ekspertka podkreśla, że od dawna obciążenie pracodawców zobowiązaniami administracyjnymi jest nadmiarowe.

W ocenie ekspertów przedsiębiorcom jest naprawdę ciężko ze wszelkiego rodzaju daninami, a po wprowadzeniu nowych przepisów część z nich może stwierdzić, że im w ogóle nie opłaca się prowadzić jakiejkolwiek działalności. Zaczną się zatem procesy zamykania firm, a w najlepszym przypadku – zawieszania, szczególnie tych najmniejszych na rynku, podmiotów.

– Spodziewamy się kolejnych trudności w sektorze małych przedsiębiorstw i mikrofirm. Ich sytuacja jest bardzo trudna od wielu miesięcy, z uwagi na nieproporcjonalnie rosnące koszty pracy do wzrostu cen oraz efektywności. W mojej ocenie, bardziej znajduje się pod tym poszukiwanie dodatkowych przychodów dla ZUS-u niż troska o prawa pracownicze – mówiła ekspertka z BCC.

Pytanie, czy przewidywany wówczas czarny scenariusz się spełni?

Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png