Skala zadłużenia lokatorów mieszkań komunalnych w Lublinie osiągnęła poziom, który zaczyna realnie wpływać na funkcjonowanie miejskiego systemu mieszkaniowego. Zaległości czynszowe wobec miasta wynoszą obecnie ponad 75,9 mln zł, a problem dotyczy niemal 40 proc. najemców. Co istotne, mowa wyłącznie o podstawowej kwocie długu – bez naliczonych odsetek oraz kosztów postępowań sądowych i egzekucyjnych.
Z danych Zarządu Nieruchomości Komunalnych wynika, że dokładna wartość zadłużenia to 75 900 150,72 zł. Jednocześnie aż 37,82 proc. gospodarstw domowych korzystających z miejskich lokali nie reguluje czynszu terminowo. W praktyce oznacza to, że ponad co trzeci najemca zalega z opłatami, a skala problemu systematycznie rośnie - zauważa TOK FM.
Rekordowe zadłużenie lokatorów i rosnący problem niepłacenia czynszu
Wśród dłużników znajdują się zarówno osoby z relatywnie niewielkimi zaległościami, jak i przypadki ekstremalne. Największy odnotowany dług przekracza 800 tys. zł i dotyczy lokalu o wysokim standardzie oraz dużej powierzchni, gdzie stawka czynszu została wylicytowana przez najemców. Choć jest to sytuacja wyjątkowa, nie brakuje również osób z zadłużeniem sięgającym 200 tys. zł.
Jednocześnie część lokatorów wpada w zaległości z powodu nagłych zdarzeń życiowych – utraty pracy, choroby czy konieczności ponoszenia wysokich kosztów leczenia. W takich przypadkach zadłużenie często ma charakter przejściowy, a najemcy podejmują próby jego spłaty. Problemem pozostaje jednak grupa osób, które nie regulują należności przez wiele lat.
– Miałam moment, gdy straciłam pracę, a mąż trafił do szpitala. Nie było pieniędzy na czynsz. To był ogromny stres, bo bałam się utraty mieszkania. Udało się jednak wyjść na prostą – relacjonuje pani Anna, jedna z mieszkanek Lublina w rozmowie z reporterem TOK FM. Jednocześnie zwraca uwagę na nierówność sytuacji: – Nie rozumiem, jak można nie płacić latami i nadal zajmować lokal, podczas gdy inni czekają na mieszkanie.
Kolejki po mieszkania komunalne i wieloletnie oczekiwanie
Zasób mieszkań komunalnych w Lublinie liczy około 8,5 tys. lokali. Są one przeznaczone dla osób, które nie posiadają własnego mieszkania i spełniają określone kryteria dochodowe – obecnie to około 4 tys. zł miesięcznie na osobę. Mimo to dostępność lokali pozostaje ograniczona.
Na przydział mieszkania czeka ponad tysiąc osób, a średni czas oczekiwania wynosi od 6 do 7 lat. Każdy wniosek analizowany jest indywidualnie, a ostateczne decyzje podejmuje Społeczna Komisja Mieszkaniowa. Długie kolejki i ograniczona liczba lokali powodują narastające napięcia społeczne, szczególnie w kontekście osób, które nie regulują należności, a nadal zajmują mieszkania.
Bezradność systemu wobec dłużników mieszkań komunalnych
Przedstawiciele Zarządu Nieruchomości Komunalnych nie ukrywają, że obecne przepisy znacząco ograniczają skuteczność działań wobec dłużników. – Są osoby, które od momentu wprowadzenia się do lokalu nigdy nie zapłaciły pełnego czynszu. Czasem wpłacają symboliczne kwoty – wskazuje dyrektor Piotr Samolej w rozmowie z TOK FM.
Postępowania sądowe często kończą się umorzeniem lub przyznaniem lokatorom prawa do lokalu socjalnego, których z kolei brakuje. Eksmisje należą do rzadkości, co w praktyce oznacza, że część dłużników pozostaje w mieszkaniach mimo wieloletnich zaległości.
– Prawo nie jest korzystne ani dla zarządców, ani dla uczciwych mieszkańców. To system, który wymaga zmian – dodaje Samolej.
Programy oddłużeniowe i ich ograniczona skuteczność
Miasto podejmuje próby ograniczenia zadłużenia poprzez programy oddłużeniowe. Jednym z rozwiązań jest możliwość odpracowania długu, np. poprzez prace porządkowe. Warunkiem jest jednak spełnienie określonych kryteriów – dłużnik musi być bezrobotny, zarejestrowany w urzędzie pracy oraz korzystać z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Dodatkowo zadłużenie nie może przekraczać 30 tys. zł.
W praktyce zainteresowanie programem jest ograniczone. Choć początkowo zgłasza się więcej osób, z czasem liczba uczestników maleje, a część podpisanych ugód zostaje zerwana. Zdarzają się również przypadki wykorzystywania systemu – niektórzy lokatorzy zawierają porozumienia jedynie po to, by uzyskać dodatkowe świadczenia socjalne.
Dzicy lokatorzy w Lublinie i problem nielegalnego zajmowania mieszkań
Odrębnym wyzwaniem są tzw. dzicy lokatorzy. Na koniec ubiegłego roku w Lublinie odnotowano 375 przypadków nielegalnego zajęcia mieszkań komunalnych. Mechanizm jest prosty – osoby zainteresowane wyszukują pustostany, przełamują zabezpieczenia i wprowadzają się bez zgody miasta.
Część z nich próbuje później zalegalizować pobyt, deklarując opłaty według własnych wyliczeń. W większości przypadków nie regulują jednak żadnych należności. Postępowania sądowe w takich sprawach trwają nawet kilkanaście miesięcy, a ich finał często nie oznacza natychmiastowej eksmisji.
– Osoba zajmująca pustostan jest w praktyce chroniona przez prawo. Sprawy sądowe ciągną się długo, a wyroki często umożliwiają dalsze zamieszkiwanie – wyjaśnia Michał Makowski. Rocznie przybywa od 50 do 60 nowych przypadków nielegalnego zajęcia lokali.
Niskie stawki czynszu i plany zwiększenia liczby mieszkań komunalnych
Obecna stawka czynszu w mieszkaniach komunalnych w Lublinie wynosi 8,70 zł za metr kwadratowy. Zdaniem zarządców to poziom niewystarczający do utrzymania zasobu mieszkaniowego w odpowiednim stanie technicznym. Coraz częściej pojawiają się głosy o konieczności podwyżek, choć decyzje w tym zakresie mogą budzić kontrowersje społeczne.
Równolegle miasto inwestuje w rozwój zasobu komunalnego. Trwają budowy dwóch nowych bloków – przy ul. Wrońskiej oraz w dzielnicy Felin. Łącznie powstanie ponad 200 mieszkań, które mają częściowo złagodzić problem długich kolejek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu