Koniec procesu babci o spowodowanie pożaru, w którym zginęły wnuczki

20 września 2016

Kary roku więzienia w zawieszeniu zażądał we wtorek prokurator w mowie końcowej przed sądem w Hajnówce (Podlaskie), w procesie 62-letniej kobiety oskarżonej o nieumyślne spowodowanie śmierci jej wnuczek. Obrona chce uniewinnienia. Wyrok za tydzień.

Proces dotyczy pożaru drewnianego domu, który to pożar miał miejsce w jednej z podhajnowskich wsi jesienią ub. roku. Zatrute czadem zginęły wówczas dwie dziewczynki w wieku 4 i 7 lat.

Prokuratura zarzuciła kobiecie nieumyślne spowodowanie ich śmierci. Według śledczych, dowody wskazują na to, że nie zachowała ona ostrożności podczas palenia w kaflowym piecu - nie domknęła drzwiczek, a iskra spowodowała zaprószenie ognia, który szybko rozprzestrzenił się na cały dom.

Dzieci nie udało się z pożaru uratować, mąż oskarżonej kobiety został poważnie poparzony i trafił do szpitala.

Proces zakończył się we wtorek, po dwóch rozprawach; kobieta nie przyznała się, sąd odrzucił wniosek obrony o powołanie dodatkowego biegłego z zakresu pożarnictwa.

Jak poinformowało PAP biuro prasowe Sądu Okręgowego w Białymstoku, prokurator w swojej mowie końcowej złożył wniosek o karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Obrońca chce uniewinnienia. Wyrok Sąd Rejonowy w Hajnówce ma ogłosić 27 września. (PAP)

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.