Sześć krajów UE będących prekursorami integracji europejskiej wezwało w sobotę Wielką Brytanię do jak najszybszej realizacji decyzji o Brexicie. Również Europejski Bank Centralny (EBC) jest za tym, by rozmowy w sprawie Brexitu prowadzić szybko.

Negocjacje na temat wyjścia Wielkiej Brytanii z UE powinny zacząć się jak najszybciej - powiedział minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który do Berlina na dyskusję o skutkach czwartkowego referendum o Brexicie zaprosił szefów dyplomacji pozostałych krajów założycielskich EWG: Francji, Włoch, Holandii, Belgii i Luksemburga.

Szef MSZ Luksemburga Jean Asselborn wyraził nadzieję, że nie dojdzie do "gry w kotka i myszkę". "To musi być całkowicie jasne. Naród przemówił. Musimy zrealizować tę decyzję" - powiedział. Ostrzegł, że w przypadku gry na czas, Europie grozi "okres niepewności".

Reklama

Francuski minister Jean-Marc Ayrault zaapelował do 27 państw UE, aby te wróciły do "ducha ojców założycieli" - ducha traktatów rzymskich, których myślą przewodnią jest jedność europejska. Jego zdaniem sześć krajów założycieli ponosi szczególną odpowiedzialność za "ożywienie europejskiego ducha".

W oświadczeniu przyjętym na zakończenie spotkania sześciu ministrów potwierdziło cel, jakim jest "coraz ściślejsza integracja narodów europejskich". "Nie ustaniemy w wysiłkach zmierzających do stworzenia silniejszej i bardziej zwartej UE z 27 członkami, która opiera się na wartościach i praworządności" - czytamy w oświadczeniu. Autorzy dokumentu uznali również, że wśród krajów UE istnieją "różne poziomy ambicji".

Reklama

Reagując na berlińskie spotkanie szef PO, był minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna przekonywał, że warto zrobić wiele, aby po Brexicie nie dopuścić do Europy dwóch prędkości. Osobne rozmowy szóstki krajów uznał za "niepokojący sygnał". Jak napisał "Dziennik Gazeta Prawna", "w kontrze" do berlińskich rozmów, w poniedziałek w Warszawie ma się odbyć spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw UE poświęcone Brexitowi. Szef MSZ Witold Waszczykowski poinformował w sobotę PAP, że prowadzi konsultacje w tej sprawie.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel oświadczyła, że Wielka Brytania nie powinna przeciągać w nieskończoność procesu wychodzenia z UE, choć zapewniła, że nie będzie się spierać o krótką zwłokę. "Dopóki Wielka Brytania nie złożyła wniosku (o wyjście z UE) i dopóki umowa nie została podpisana, kraj ten jest nadal pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej ze wszystkimi prawami i obowiązkami" - podkreśliła szefowa niemieckiego rządu.

Także członek rady zarządzającej EBC Francois Villeroy de Galhau powiedział, że rozmowy w sprawie Brexitu muszą być przeprowadzone szybko, aby ograniczyć wszelkie niewiadome ekonomiczne. Jednocześnie zagroził, że londyńskie City utraci tzw. paszport UE, dzięki któremu może w sposób nieograniczony operować na rynkach finansowych innych państw członkowskich.

Tymczasem szefowa szkockiego rządu Nicola Sturgeon poinformowała, że władze przygotowują się do zaprezentowania prawa umożliwiającego przeprowadzenie drugiego referendum w sprawie niepodległości Szkocji, która podobnie jak Irlandia Północna i wielkie miasta z Londynem na czele, opowiedziała się przeciwko Brexitowi. Rząd w Edynburgu zamierza od razu rozpocząć rozmowy z państwami i instytucjami UE, by znaleźć rozwiązanie, które sprawi, że Szkocja pozostanie we Wspólnocie.

Już prawie dwa miliony Brytyjczyków podpisały się pod petycją do rządu o rozpisanie drugiego referendum w sprawie członkostwa ich kraju w UE. Petycję, którą na stronie internetowej Izby Gmin umieszczono jeszcze przed czwartkowym głosowaniem, rozpatrzy w przyszłym tygodniu specjalna komisja parlamentarna. Ale eksperci uważają polityczne szanse na kolejne referendum za bardzo nikłe.

Na skutek zwycięstwa zwolenników Brexitu w referendum do dymisji podał się Jonathan Hill, brytyjski komisarz UE zajmujący się usługami finansowymi. Jego obowiązki przejmie wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis z Łotwy, odpowiadający za euro.

Wiele brytyjskich gazet wylicza w sobotę poważne zagrożenia związane z wyjściem Zjednoczonego Królestwa z UE. "Times" pisze, że "miną lata zanim w pełni poznamy wpływ Brexitu na brytyjską tożsamość i rolę w świecie". "Odrzucenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię jest najbardziej dramatycznym przykładem globalnej fali populizmu, która dotknęła polityczny establishment od Rzymu i Aten po Waszyngton" - głosi komentarz dziennika. Z kolei "Guardian", który popierał pozostanie W. Brytanii w UE, wskazuje na brak planu działania zwolenników Brexitu.

Tabloid "The Sun" namawiający do Brexitu triumfuje: "Żegnajcie Niemcy, Francja i reszta. Nowa Wielka Brytania powstaje i wyrywa się z kajdan". (PAP)