Niektóre stworzenia są po prostu bez sensu, na przykład tukan. Drobny, czarny, leciutki; skąd ten gigantyczny dziób? Albo kangur: ogon jak pień dębu, jak oręż do walki ze słoniem, a przednie łapki tylko pro forma, w atrofii, rozpaczliwe. Świat jest pełen takich absurdów; człowiek by tylko pokazywał palcami i się gapił w zdumieniu. Ale jak tenże człowiek tylko uważniej zajrzy pod powierzchnię rzeczywistości, tam gdzie gnieżdżą się przyczyny wszelkich rzeczy i ich geneza, to okazuje się, że nie taki absurd absurdalny, jakim go malują. Bo przecież i ten dziób, i te łapki to efekt wielowiekowego działania Darwinowych Praw, w swojej bezlitosności zupełnie racjonalnych. Jeśli spojrzymy na to, z czym ewolucja musiała pracować, i na to, jakie się temu czemuś przytrafiły w świecie przygody, to mikrołapki nagle okażą się jedynym możliwym wynikiem całej tej tukanio-kangurzej ewolucyjnej hucpy.

1923302-karolina-lewestam-etyk-boston.jpg
Karolina Lewestam etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.