Nie ma faktów obiektywnych” — słyszeliście takie zdanie? Oczywiście, bo wszyscy je powtarzają, ku utrapieniu ludzi uczonych w piśmie. Jest to bowiem zdanie niefortunnie skonstruowane: fakt ma obiektywność przecież niejako w definicji; „fakt obiektywny” to masło maślane, jest to, fuj i ble, pleonazm. Ale skoro wszyscy z taką lubością to zdanie wypowiadają, to może ma ono jakąś ważną funkcję? A tak, czepiamy się go, bo na swój kulawy sposób dobrze wyraża pewną mocną intuicję, a mianowicie Informacyjny Niepokój Egzystencjalny. Kto go używa, chce powiedzieć: nie wiadomo, proszę państwa, co jest prawdą, a co nie. Zdarzenia zawsze toną w powodzi, a jest to powódź słów, opinii, raportów, interesów, punktów widzenia, przekłamań tłumaczeniowych, zakrzywień konkretnych rogówek i kątów poszczególnych spojrzeń.





No bo niechże się tylko co zdarzy. Na to zdarzenie natychmiast, niczym sępy, opadają interpretacje i szarpią zeń kawały mięcha. Próbują się nim pożywić najróżniejsze narracje i opowieści, które prawdę mają gdzieś, bo ich głównym instynktem jest przetrwanie. Siadają na nim wygłodniałe muchy racjonalizacji, narcyzmu i samouzasadnienia, by jak najwięcej ze zdarzenia przeżuć, wydalić czym prędzej i odlecieć choć trochę bardziej sytym. Po chwili nie wiadomo, czy pod tym wygłodniałym tłumem żarłoków w ogóle jeszcze coś jest; może zamiast zdarzeniem żywią się już własnymi odchodami. Jak mawiał święty francuskiego postmodernizmu Jean Baudrillard, zostaje tylko niekończący się system krzywych zwierciadeł, w których nie wiadomo co się odbija. I ten Informacyjny Niepokój Egzystencjalny chcę dziś wyrazić w związku z niedawną strzelaniną w Orlando, USA, mówiąc: nie ma, moi drodzy, faktów obiektywnych.