Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski nie musi przepraszać ministra Zbigniewa Ziobry za słowa o "nieprzypadkowym" zniszczeniu resortowego laptopa - tak orzekł Sąd Apelacyjny w Warszawie.Chodzi o słowa, które padły w 2008 roku, gdy Ćwiąkalski został następcą Ziobry.
Wówczas po objęciu resortu powiedział, że uszkodzenia
służbowego laptopa poprzednika nie powstały przypadkowo, a ich charakter
wskazuje na celowe działanie. "To pomówienia"- replikował wówczas
Zbigniew Ziobro. Wytoczył proces i żądał przeprosin w prasie, radiu i
telewizji oraz wpłaty 50 tysięcy złotych na cel społeczny. Sąd uznał
jednak, że Zbigniew Ćwiąkalski nie działał z zamiarem upokorzenia
Zbigniewa Ziobry.
"W tamtym momencie Ćwiąkalski miał prawo
sformułować wypowiedź tak, a nie inaczej"- uznał sąd. " Zasadnicze
znaczenie miał sam wygląd laptopa i
dokonana wycena uszkodzeń. Z
wypowiedzi świadków jednoznacznie wynikało, że były one nietypowe dla
zwykłej eksploatacji i przypadkowego zniszczenia" -
podkreślono w uzasadnieniu.
Co więcej- jak wskazywała sędzia Katarzyna Polańska Farion- w
całej sprawie nie chodziło o jednostkowy przypadek zniszczenia jednego
laptopa. Doszło także do uszkodzenia laptopa asystenta, usunięcia
ewidencji spraw i uszkodzenie kart SIM telefonów, co składa się na
większą całość.
Zatem sąd uznał, że wypowiedzi
Ćwiąkalskiego nie zmierzały do poniżenia lub dokuczenia Zbigniewowi
Ziobrze. Jego samego w sądzie nie było, a adwokat Maciej Zaborowski
nie wie jeszcze, czy będzie kasacja. Wszystko uzależnione jest od
pisemnego uzasadnienia wyroku.
Proces w tej sprawie trwał 8 lat. Wyrok jest prawomocny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu