Ptaki stroszą pióra, bo im zimno, ale też i po to, by pokazać, kto tu rządzi – a przynajmniej z kim się trzeba liczyć. „Patrz, ty drugi ptaku taki i owaki, jaki jestem wielki i nastroszony, no patrzże! Kraa!”. „Ach tak – odpowiada drugi ptak – owszem i kraa, nastroszenie widzę, szanuję, ale zwróć uwagę, że i ja jestem nastroszony”.
„Wynika z tego – podejmuje pierwszy ptak podejrzliwie – że (kraa) nie musimy się dziobać ani w ogóle spierać, bośmy oboje nastroszeni i ptaki jakich mało, taki jest z tej wzajemnej prezentacji niekwestionowalny wniosek”. „To do widzenia w takim razie i szacun” – mówi drugi ptak, chociaż próbuje się nastroszyć trochę bardziej. „Pa” – mówi pierwszy, strosząc się ciut mocniej, kłania się i odlatuje z furkotem (a obserwujące ich z pobliskiej gałęzi wróble rzucają się, by szeptać: „Nieźle ci kolesie byli nastroszeni, co nie?”).
My piór nie mamy, więc ludzkie stroszenie podlega ciągłej zmianie – od potrząsania maczugą przez bojowe rumaki, tatuaże i ordery po glany czy rolexy. Zawsze jednak rządzi stroszeniem ten sam ewolucyjny imperatyw: jak się nie namęczyć, a zebrać społeczne nagrody. A ostatnim wcieleniem ludzkiego stroszenia, coraz powszechniejszym, szkodliwszym i coraz trudniejszym do strawienia, jest stroszenie cnoty. Kto jest bardziej szlachetny? Czystszą ma duszę? Serce obficiej krwawiące? No kto? Kraa? No kto?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.