Trybunał Konstytucyjny ogranicza rolę premiera. Chodzi o nominacje w sądach

Przyłębska mówi o "zamachu stanu". Prof. Zaleśny: Przewidywanie przyszłości wykracza poza kompetencje TK
TK: niekonstytucyjny wymóg kontrasygnaty premiera przy mianowaniu przez prezydenta asesorów sądowych i obsadzie niektórych stanowisk w SNShutterstock
52 minut temu

Trybunał Konstytucyjny orzekł w czwartek, że niezgodny z konstytucją jest wymóg uzyskania kontrasygnaty premiera przy mianowaniu przez prezydenta asesorów sądowych oraz przy obsadzaniu części stanowisk w Sądzie Najwyższym, m.in. przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego SN czy sędziego kierującego pracami Sądu Najwyższego.

TK o kontrasygnacie premiera przy nominacjach sądowych

„W ocenie Trybunału stwierdzenie niezgodności z konstytucją zaskarżonych norm oznacza, że wykonywanie przez Prezydenta RP objętych nimi kompetencji nie jest uzależnione od decyzji Prezesa Rady Ministrów w przedmiocie kontrasygnaty. Wyrok wywołuje skutki na przyszłość i nie podważa skuteczności prawnej czynności dokonanych na podstawie zaskarżonych norm przed dniem jego ogłoszenia” - podkreślono w komunikacie TK informującym o zapadłym orzeczeniu.

- Myślę, że to jest kwestią kilku miesięcy, kiedy zobaczymy normalnie funkcjonujący Trybunał, a takie rzeczy nie będziemy nazywać wyrokami, tylko incydentem osób, które zostały wybrane w wadliwej procedurze - skomentował PAP orzeczenie Trybunału minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Wyrok TK zapadł w czwartek po rozpatrzeniu złożonego w styczniu br. wniosku przez ówczesną I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Manowską. Uzasadniała ona wtedy, że władza wykonawcza nie powinna blokować funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości ani prerogatyw prezydenta.

Trybunał wskazuje na zagrożenie dla niezależności sądów

Sprawą zajmował się skład pięciu sędziów TK pod przewodnictwem wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego. W składzie byli też sprawozdawca - sędzia TK Wojciech Sych oraz prezes TK Bogdan Święczkowski, sędzia Stanisław Piotrowicz i sędzia Andrzej Zielonacki. Ten ostatni zgłosił zdanie odrębne do wyroku.

Jak wskazano w komunikacie TK, kontroli w tej sprawie „nie podlegały zaskarżone przepisy odczytywane literalnie, gdyż żaden z nich nie zawiera wprost wymogu kontrasygnaty”. „Przedmiotem kontroli były normy wyinterpretowane z tych przepisów w drodze utrwalonej, powszechnej i stałej praktyki organów władzy publicznej” - poinformowano.

„Zgodnie z tą praktyką akty urzędowe Prezydenta RP obejmujące wyznaczenie przewodniczącego zgromadzenia wyborczego dokonującego wyboru kandydatów na I prezesa SN lub na prezesa SN kierującego pracą danej izby, powierzenie tymczasowego kierowania SN lub jego izbą, wyznaczenie sędziów do orzekania w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej oraz mianowanie asesorów sądowych w sądach powszechnych i administracyjnych – traktowane były jako wymagające dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów” - wskazał TK.

Trybunał przyznał, że konstytucja wprost wymienia te akty urzędowe prezydenta, które nie wymagają kontrasygnaty. Ale - jak zastrzegł - katalog ten „nie może być odczytywany wyłącznie literalnie”. „Obok prerogatyw wprost wymienionych w tym przepisie istnieje kategoria czynności pochodnych, funkcjonalnie niezbędnych do wykonania prerogatywy zasadniczej” - czytamy w komunikacie TK.

Według Trybunału czynności takie jak na przykład wyznaczenie przewodniczącego zgromadzenia wyborczego w SN, powierzenie tymczasowego kierownictwa SN oraz mianowanie asesorów sądowych „dzielą konstytucyjny status prerogatyw zasadniczych, z którymi są nierozerwalnie związane”, czyli na przykład z prerogatywami powoływania I prezesa SN, prezesów SN oraz sędziów w sądach.

Tymczasem - zdaniem TK - przyznanie premierowi, jako organowi odpowiedzialnemu przed Sejmem, instrumentu kontrasygnaty wobec aktów prezydenta kształtujących obsadę i kierownictwo sądów „oznaczałoby przyznanie wpływu rządowi w sferze, z której ustrojodawca ten wpływ celowo i konsekwentnie wyeliminował”.

„Uzależnienie skuteczności aktów Prezydenta RP od kontrasygnaty, której udzielenie nie jest ograniczone żadnym terminem ani ustawowymi przesłankami, może w praktyce przekształcić ten mechanizm w środek blokowania obsady i funkcjonowania organów władzy sądowniczej, bez żadnej odpowiedzialności prawnej” - podkreślił ponadto Trybunał.

Minister Żurek kwestionuje legalność orzeczenia TK

Pytany przez PAP o czwartkowy wyrok TK minister Żurek odpowiedział, że w stosunku do decyzji TK nie używa słowa „wyrok”. - Wyrok zapadłby wtedy, kiedy byłby legalnie wybrany prezes TK, który by wybierał skład sędziowski w transparentnej procedurze spośród wszystkich sędziów Trybunału. Wiemy, że pan Święczkowski nie dopuszcza wszystkich wybranych sędziów do tego, żeby zasiedli za stołem sędziowskim i dostali konkretną sprawę, więc nie ma prawidłowego składu, więc nie może być też legalnego wyroku - ocenił szef MS.

Jego zdaniem Święczkowski stworzył w TK „wydmuszkę, ale coraz bardziej zostaje sam”. - Myślę, że to jest kwestią kilku miesięcy, kiedy zobaczymy normalnie funkcjonujący Trybunał, a takie rzeczy nie będziemy nazywać wyrokami, tylko incydentem osób, które zostały wybrane w wadliwej procedurze - powiedział szef MS.

W przyjętej jeszcze w marcu 2024 r. uchwale Sejm podkreślił, że „uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć TK wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy”. Sejm uznał też m.in., że dwaj obecnie orzekający w TK - Jarosław Wyrembak i Justyn Piskorski - nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Od czasu podjęcia tamtej uchwały przez Sejm wyroki TK nie są publikowane w Dzienniku Ustaw. (PAP)

mja/ kl/ mt/ par/

Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png