Co najmniej dwie osoby zginęły, a ponad 100 zostało rannych w dwóch eksplozjach w mieście Diyarbakir w południowo-wschodniej Turcji. Do wybuchów doszło podczas zjazdu pro-kurdyjskiej, opozycyjnej partii.
To oficjalne dane przekazane przez turecki rząd. Źródła medyczne mówią nawet o 133 rannych, w tym 25 poważnie.
W Turcji na niedzielę zaplanowano wybory parlamentarne. Pro-kurdyjska Demokratyczna Partia Ludowa, na wiecu której doszło do eksplozji, ma największą od dekady szansę na dobry wynik wyborczy i wejście do tureckiego parlamentu.
- Turcja w szpicy NATO. Sojusz musi dostosować się do nowej rzeczywistości
- Turecka gospodarka już nie pracuje dla władzy. Muzułmańscy konserwatyści w odwrocie?
- Turcja: Syryjscy partyzanci szkoleni do walki z Państwem Islamskim
- Turcja: Zamknięty dostęp do placu Taksim w Stambule. Dzisiaj rocznica protestów
Premier Turcji Ahmet Davutoglu powiedział, że nie jest pewne, czy wybuch był planowany, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku. Najpierw za przyczynę wybuchu na wiecu podejrzewano niesprawny transformator elektryczny, jednak po wstępnych ustaleniach wykluczono tę możliwość. Wiadomo, że wybuchy dzieliło około 10 minut przerwy. Dlatego nie można wykluczyć zamachu.
Wybuchy sprowokowały starcia kurdyjskich aktywistów z policją. Służby porządkowe użyły gazu łzawiącego i armatek wodnych do pacyfikacji tłumu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu