Szefowa rządu powiela model gabinetu Tuska. W ekipie najbliższych współpracowników umieszcza zaprawionych w politycznych bojach weteranów
Nowe zaplecze Ewy Kopacz jest dokładnym przeciwieństwem tego, które miała do tej pory. Zdymisjonowani niedawno: szefowa gabinetu, doradca i rzecznik, to osoby spoza polityki. Nową ekipę tworzą polityczni weterani obliczeni na czas kampanii wyborczej.
– Wykorzystanie osób takich jak Iwona Sulik nie przyniosło efektu, teraz Ewa Kopacz zaczyna od zera. Wcześniejsza koncepcja sprawowania władzy załamała się – ocenia politolog Jacek Chwedoruk. Zmiany w otoczeniu mają być próbą przejścia do ofensywy i przygotowaniem rządu do starć w dwóch tegorocznych kampaniach wyborczych. Choć ostateczne nominacje okazały się zaskoczeniem, to role, jakie rozdzieliła nowym współpracownikom premier, są czytelne.
Piorunochron
W tej roli wystąpi Małgorzata Kidawa-Błońska, która została rzecznikiem rządu. Ta nominacja była najmniejszym zaskoczeniem. Już wcześniej w gabinecie Tuska posłanka PO pełniła tę funkcję. I choć jeszcze niedawno – po dymisji Sulik – zapewniała, że drugi raz nie wejdzie do tej samej rzeki, ofertę Kopacz przyjęła. Szefowa rządu w jej przypadku wie, czego może oczekiwać. Nie ma również obaw – jak w przypadku Sulik – że zostaną jej wyciągnięte przez media niewygodne fakty.
Spin doktor
Dla części elektoratu PO może to być najbardziej kontrowersyjna zmiana. Michał Kamiński jako spin doktor Prawa i Sprawiedliwości udzielał się w kampaniach wyborczych w latach 2005 i 2007, w których PiS dał się najbardziej we znaki PO. Teraz, kierując Centrum Informacyjnym Rządu, ma być głównym twórcą jego polityki informacyjnej. – W kontaktach z mediami może być to przeciwwaga dla Kidawy-Błońskiej. Kamiński to osoba, która lubi dużo ruchu wokół siebie, choć nie zawsze to przynosi korzyści tym, którzy wokół niego są – komentuje politolog dr Jarosław Flis. Rolą Kamińskiego będzie także uprzedzanie medialnych ciosów, jakie rządowi może zadać opozycja. Jego wiedza – jako byłego stratega PiS – będzie szczególnie cenna.
Strateg
Ta rola przypadła Jackowi Rostowskiemu. Ma kierować zespołem doradców politycznych Ewy Kopacz, a jednocześnie będzie wiceszefem Rady Gospodarczej przy premierze. Taka pozycja powoduje, że może stać się jedną z najbardziej wpływowych osób u boku premier. W kwestii awansów Rostowskiego sceptyczne jest PSL. Obecnie ma on pełnić funkcję zbliżoną do tej, którą przy Tusku pełnił Jan Krzysztof Bielecki. Jednak wpływami będzie się musiał dzielić z obecnym szefem Rady Gospodarczej Januszem Lewandowskim. Kłopotem dla Rostowskiego mogą być publikacje tabloidu „Fakt”, który zarzucał mu, że z pieniędzy Kancelarii Sejmu pokrył koszt swoich hotelowych noclegów w woj. kujawsko-pomorskim w trakcie kampanii wyborczej do europarlamentu. Rostowski próbuje rozmontować tę minę. Wczoraj w opublikowanym oświadczeniu napisał, że po aferze kilometrowej sprawdził wszystkie swoje rozliczenia i zwrócił pieniądze Kancelarii Sejmu jeszcze w grudniu. Zapowiedział również pozwanie gazety.
Organizator
Taką funkcję w otoczeniu premier ma pełnić Marcin Kierwiński, który został szefem gabinetu Kopacz. Ten poseł PO z doświadczeniem samorządowym kieruje także warszawskimi strukturami Platformy. Kierwiński w przeciwieństwie do Rostowskiego i Kamińskiego, którzy są politycznymi singlami, należy do grona stronników Grzegorza Schetyny.
– To osoby, które sprawdziły się w działaniu. Są bardzo pracowite i potrafią bardzo sprawnie pracować w zespole – zachwalała wczoraj Ewa Kopacz. Komentatorzy przekonują, że premier powiela wzór zaplecza swojego poprzednika. – W tamtym przypadku merytorycznym alter ego premiera był Bielecki, a Ostachowicz specjalistą od wizerunku. Teraz Bieleckim ma być Rostowski, a Ostachowiczem Kamiński. To od nich będzie zależało, czy Kopacz okaże się epizodem w polskiej polityce, czy liderką PO także po wyborach – podsumowuje politolog Rafał Chwedoruk.
Premier z mniejszym zaufaniem, ale wciąż w czołówce
Protesty górników i lekarzy negatywnie wpłynęły na popularność i wizerunek premier Ewy Kopacz. Według najnowszego rankingu zaufania do polityków, opublikowanego 23 stycznia br. przez ośrodek badania opinii publicznej CBOS, Kopacz cieszy się zaufaniem 49 proc. Polaków. To o 9 proc. mniej niż miesiąc wcześniej i o 13 proc. mniej niż w listopadzie 2014 r., gdy Kopacz z 62 proc. uzyskała swój najlepszy dotąd wynik. We wrześniu, gdy było już jasne, że zastąpi na stanowisku premiera Tuska, jej wynik był słabszy i wyniósł 48 proc. Mimo spadku wciąż był to rezultat o 2 proc. lepszy od wyniku Tuska, który we wrześniu zanotował największy skok zaufania od wielu miesięcy i z 46 proc. wrócił do czołówki zestawienia.
Ostatnie badanie przeprowadzone przed wyborem Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej było dla wymienionych polityków zdecydowanie mniej korzystne. Tuskowi ufało wtedy 32 proc. ankietowanych, a ówczesna marszałek Sejmu cieszyła się zaufaniem 35 proc. badanych Polaków. W październiku i listopadzie, tuż przed wyjazdem Tuska do Brukseli, były premier uzyskiwał kolejno 44 i 45 proc.
Niezmiennie największym zaufaniem wśród polityków cieszy się prezydent Bronisław Komorowski. W styczniowym sondażu zdystansował konkurentów z wynikiem 78 proc. Druga była właśnie Kopacz (49 proc.), a trzeci były polityk SLD Ryszard Kalisz (40 proc.).