Brazylia poza mundialem, który rozpoczyna się już 12 czerwca, za dwa lata będzie też musiała zmierzyć się z organizacją olimpiady w Rio de Janeiro. Organizatorzy igrzysk Rio2016 już bacznie obserwują jak z różnymi problemami boryka się komitet organizacyjny mistrzostw świata i korzystają z doświadczeń kolegów.

Przykład to stadion w Manaus nazwany Arena Amazonia. Brazylia wydała blisko 300 milionów dolarów na jego budowę. A wobec protestów i pytań po co, skoro miejscowe drużyny są tak słabe, że grają w czwartej grupie brazylijskiej ligi, a na mecze mało kto przychodzi, Saint Claire Milesi - rzecznik komitetu organizacyjnego mundialu odpowiada wprost: "Jeśli jedno miasto nie ma obecnie wielkiego klubu sportowego, czy to oznacza, że na zawsze ma już być pozbawione porządnego stadionu? Uważamy, że nie, i ci którzy go budowali też twierdzą, że nie. Teraz to miasto i lokalna społeczność będzie musiała przejąć stadion i budować na tym dziedzictwie mundialu."

Komitet organizacyjny olimpiady Rio2016 ma odmienne podejście - jego rzecznik Mario Andrade wyjaśnia: "W pewien sposób uczymy się od organizatorów mundialu. Mamy filozofię transparentności. Ludzie wiedzą ile wydajemy i na co. Dyskutujemy ze społeczeństwem co zrobić na przykład z budynkami po igrzyskach - choćby miejsca, gdzie będą rozgrywane mecze piłki ręcznej - w nich powstaną cztery nowe szkoły".

Ale i tak Brazylijczycy protestują również przeciw olimpiadzie, której organizacja pochłonie w sumie około 9-ciu miliardów dolarów. A ostatnie igrzyska w Londynie w 2012 roku kosztowały około 10 miliardów funtów.

Reklama