Premier Donald Tusk nie podpisał nominacji do zarządu Narodowego Banku Polskiego, w tym kandydatury Marty Kightley na stanowisko wiceprezesa banku centralnego. Jak ustalił Onet, dokumenty wróciły z Kancelarii Premiera do Kancelarii Prezydenta bez wymaganej kontrasygnaty szefa rządu. W praktyce oznacza to zablokowanie procesu powołań i dalsze wakaty w ścisłym kierownictwie NBP.
Spór wokół obsady stanowisk w Narodowym Banku Polskim trwa od miesięcy, jednak dopiero teraz wyszło na jaw, że Donald Tusk definitywnie odmówił podpisania nominacji przygotowanych przez Pałac Prezydencki. Jak ustalił Onet, premier nie złożył podpisu pod żadnym z projektów postanowień dotyczących członków zarządu NBP, w tym pod kandydaturą Marty Kightley, wieloletniej współpracowniczki prezesa Adama Glapińskiego.
Kadencja Marty Kightley wygasła 8 marca 2026 r. Od tamtej chwili stanowisko wiceprezesa NBP pozostaje nieobsadzone. To jednak niejedyny problem kadrowy banku centralnego. Po odejściu Piotra Pogonowskiego skład zarządu jeszcze bardziej się skurczył, co według części komentatorów może utrudniać bieżące funkcjonowanie instytucji odpowiedzialnej m.in. za politykę pieniężną państwa.
Kluczowe znaczenie ma fakt, że nominacje do zarządu NBP wymagają podpisu premiera. Bez kontrasygnaty prezesa Rady Ministrów procedura nie może zostać zakończona, nawet jeśli kandydatury zostały wcześniej zaakceptowane przez prezydenta.
Konflikt Donalda Tuska z Adamem Glapińskim
Decyzja premiera jest kolejnym etapem wielomiesięcznego konfliktu między rządem Donalda Tuska a prezesem NBP Adamem Glapińskim. Spór narastał jeszcze w poprzednich miesiącach i dotyczył zarówno polityki pieniężnej, jak i sposobu funkcjonowania banku centralnego. Przedstawiciele obecnej koalicji wielokrotnie krytykowali działania władz NBP z okresu wysokiej inflacji, zarzucając bankowi zbyt późne reakcje na wzrost cen.
W tle obecnego konfliktu pojawiają się również kwestie personalne. Według ustaleń Onetu Adam Glapiński miał być gotowy oddać część miejsc w zarządzie osobom akceptowanym przez obóz rządzący. Miała to być forma politycznego kompromisu, który umożliwiłby powrót Marty Kightley do ścisłego kierownictwa banku centralnego.
Nieoficjalnie mówi się także o utracie zaufania do części obecnych władz NBP. To właśnie ten argument miał odegrać istotną rolę przy decyzji o niewyrażeniu zgody na nominacje. Formalnie żadnego publicznego uzasadnienia jednak nie przedstawiono.
Wakaty w zarządzie NBP i problemy banku centralnego
Sytuacja kadrowa w Narodowym Banku Polskim staje się coraz bardziej napięta. Zarząd NBP zgodnie z ustawą powinien składać się z prezesa oraz od sześciu do ośmiu członków, w tym dwóch wiceprezesów. Każde długotrwałe nieobsadzenie stanowisk oznacza ograniczenie możliwości organizacyjnych banku centralnego.
Eksperci rynku finansowego od dawna zwracają uwagę, że stabilność kadrowa w NBP ma znaczenie nie tylko dla samej instytucji, ale również dla wiarygodności Polski na rynkach międzynarodowych. Bank centralny odpowiada bowiem za utrzymanie stabilności cen, emisję pieniądza, zarządzanie rezerwami walutowymi oraz nadzór nad częścią systemu finansowego.
Dodatkowo napięcia polityczne wokół NBP są uważnie obserwowane przez inwestorów i agencje ratingowe. W ostatnich latach część ekonomistów krytykowała sposób komunikacji władz banku centralnego oraz polityczne zaangażowanie prezesa Adama Glapińskiego. Pojawiały się również pytania dotyczące niezależności instytucji.
Marta Kightley pozostaje poza zarządem NBP
Marta Kightley od lat była jedną z najważniejszych osób w otoczeniu Adama Glapińskiego. W czasie swojej kadencji odpowiadała m.in. za kwestie związane z analizami ekonomicznymi i polityką monetarną. Była także wielokrotnie wskazywana jako jedna z najbardziej wpływowych osób w strukturach NBP.
Brak zgody Donalda Tuska na jej ponowne powołanie oznacza, że bank centralny pozostanie bez jednego z kluczowych stanowisk kierowniczych. Jednocześnie cała sytuacja pokazuje, że konflikt między rządem a władzami NBP wchodzi w nową fazę, obejmującą już nie tylko spory polityczne, ale również bezpośrednie decyzje personalne dotyczące funkcjonowania państwowej instytucji finansowej.
Rozgrywki o wpływy w Narodowym Banku Polskim
W otoczeniu władz państwowych od pewnego czasu pojawiały się informacje o możliwych negocjacjach dotyczących przyszłego kształtu zarządu NBP. Według nieoficjalnych ustaleń część stanowisk miała trafić do osób postrzeganych jako bliższe obecnej większości rządzącej. Taki scenariusz miał zmniejszyć napięcia wokół banku centralnego i pozwolić na odbudowę relacji pomiędzy rządem a kierownictwem NBP.
Zwrot dokumentów nominacyjnych bez podpisu premiera pokazuje jednak, że porozumienia nie udało się osiągnąć. Tym samym Adam Glapiński pozostaje bez możliwości uzupełnienia składu zarządu, a konflikt wokół Narodowego Banku Polskiego prawdopodobnie będzie się dalej zaostrzał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu