Polski działacz Greenpeace Tomasz Dziemianczuk jest już w Petersburgu

12 listopada 2013

Działacza Greenpeace Tomasza Dziemianczuka nie ma już w murmańskim areszcie. Polak wraz z 29 innymi osobami oskarżanymi o chuligański napad na platformę naftową, na Morzu Barentsa został przewieziony do Sankt Petersburga. W mieście nad Newą będzie czekał na kolejne decyzje Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.

Rosyjscy prokuratorzy nie informują, w jakim kierunku zmierza prowadzone przez nich śledztwo. Niedawno zmienili zarzuty wobec działaczy Greenpeace z piractwa na chuligaństwo. Za to pierwsze przestępstwo Polakowi i jego towarzyszom groziło od 10 do 15 lat łagru. Za chuligaństwo można trafić do kolonii karnej maksymalnie na 7 lat.

„Domagamy się, aby nas uwolniono, bo nie jesteśmy ani piratami, ani chuliganami” - przekonywał podczas jednej z rozpraw sądowych Tomasz Dziemianczuk. O uwolnienie działaczy Greenpeace apelują także rosyjscy obrońcy praw człowieka. Kremlowska rada do spraw praw człowieka zwróciła się również do szefa Komitetu Śledczego z wnioskiem o wypuszczenie ekologów z aresztu za kaucją.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.