Wszyscy o nim słyszeli, wielu go ignoruje, ale państwo wciąż próbuje go egzekwować. Abonament RTV od lat działa w Polsce trochę jak relikt z innej epoki. Kolejne rządy zapowiadały rewolucję w finansowaniu mediów publicznych, jednak kończyło się głównie na pomysłach. Była już koncepcja doliczania opłaty do rachunków za kablówkę, teraz wraca temat tzw. opłaty audiowizualnej. Nowa danina miałaby być powiązana z podatkiem dochodowym i pobierana automatycznie przez skarbówkę. Problem w tym, że zanim system się zmieni, obowiązują stare przepisy. A te potrafią zaskoczyć. Karę można dostać nawet wtedy, gdy telewizora czy radia w domu… wcale nie ma.
Abonament RTV. Takie stawki obowiązują teraz
9,50 za radio, 30,50 zł za korzystanie z telewizji, tyle dokładnie wynosi teraz miesięczny abonament RTV i choć suma może nie jest astronomiczna, wielu Polaków, zgodnie zresztą z ogólnokrajową tendencją, od dawna obowiązkowej opłaty nie uiszcza. To wielki, ciągle nierozwiązany problem, bo z abonamentu finansowane są media publiczne. Ponieważ jego ściągalność jest niska, do tego interesu państwo musi dokładać. Ile? Od dwóch do trzech miliardów złotych rocznie.
Abonamentu RTV zastąpi nowa opłata
Czy batem na tych, którzy płacić nie chcą, okaże się zastąpienie abonamentu opłatą audiowizualną? Taki pomysł rozważa rząd. Powiązana z podatkiem dochodowym opłata, byłaby automatycznie pobierana przez skarbówkę.
O jakiej kwocie mowa? O 108 złotych rocznie, a więc 9 złotych na miesiąc. Jej wysokość szłaby do góry, ponieważ składka miałaby być waloryzowana. Takie rozwiązanie wydaje się tańsze, ale w przeciwieństwie do abonamentu RTV, który wiąże się z opłatą za posiadanie odbiornika, opłata audiowizualna obciąży każdego dorosłego Polaka.
Zgodnie z projektem ustawy, która musi przejść jeszcze cały proces legislacyjny, abonament RTV ma przestać obowiązywać z początkiem stycznia 2027 roku. Na razie jednak obowiązują stare zasady.
Po zakupie nowego urządzenia właściciel ma 14 dni na jego rejestrację, a opłaty należy wnosić do 25. dnia każdego miesiąca. Jedni abonament RTV karnie płacą, inni ten obowiązek lekceważą.
Urzędnicy biorą pod lupę nielegalne oglądanie telewizji i słuchanie radia
Tych, którzy „nielegalnie” słuchają radia i „nielegalnie” oglądają telewizję tropią urzędnicy. W naszym domu może zjawić się kontroler Poczty Polskiej i sprawdzić, czy mamy zarejestrowany odbiornik i czy płacimy abonament. Jeśli nie, trzeba będzie zapłacić karę. Jaką? To trzydziestokrotność miesięcznej abonamentowej opłaty. Jeśli kary nie zapłacimy, ściągnięciem pieniędzy zajmie się urząd skarbowy.
Kto nie ma telewizora i tak musi płacić
Abonament RTV przestaje być przypisany wyłącznie do klasycznego telewizora czy radia. Coraz wyraźniej obejmuje także urządzenia, które do tej pory uchodziły za „niewinne” – jak smartfony czy komputery.
Na oficjalnej stronie Poczty Polskiej pojawiły się zapisy wprost odwołujące się do tego orzeczenia – poinformowała interia.pl. Wynika z nich jasno: jeśli sprzęt pozwala na odbiór programów publicznych, może zostać uznany za odbiornik RTV.
Punktem zwrotnym okazała się sprawa z lutego 2018 roku. Kontrolerzy Poczty Polskiej weszli do jednego z przedsiębiorstw i zauważyli program telewizyjny wyświetlany na monitorze LCD podłączonym do komputera. Ich wniosek był jednoznaczny: sprzęt powinien być zarejestrowany, a abonament opłacany. Ponieważ tak się nie stało, nałożono karę w wysokości 681 zł.
Firma nie zgodziła się z decyzją i skierowała sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ten przyznał jej rację. W uzasadnieniu podkreślono, że choć odbiór mediów publicznych przez internet jest możliwy, to jednak – jak wskazał sąd –„ustawa o abonamencie RTV nie przewiduje rejestracji i opłat w przypadku urządzeń powstałych w wyniku ekspansji nowych technologii”.
Kara za telewizję na laptopie i radio w telefonie
Sprawa nie zakończyła się jednak na tym etapie. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił stanowisko WSA i opowiedział się po stronie kontrolerów. W swoim wyroku NSA przesunął punkt ciężkości. Abonament nie jest już związany z konkretnym urządzeniem, lecz z samą możliwością odbioru mediów publicznych. To zasadnicza zmiana. W praktyce oznacza to zwiększone ryzyko kar. Oglądanie TVP na laptopie czy słuchanie Polskiego Radia przez telefon może zostać uznane za podstawę do naliczenia opłaty, o ile sprzęt nie został zarejestrowany.
Jednocześnie NSA zaznaczył ważne zastrzeżenie. samo posiadanie urządzenia nie wystarczy. Kluczowe jest jego faktyczne wykorzystanie do odbioru treści publicznych.
Znaczenie ma źródło poboru sygnału
Interia.pl cytuje informację z oficjalnej strony Poczty Polskiej. „Zgodnie z wyrokiem NSA z dnia 7 marca 2023 r. o sygn. akt II GSK 94/20, każde urządzenie techniczne, które spełnia ustawowy warunek, a więc umożliwia natychmiastowy odbiór programu, jest odbiornikiem radiofonicznym lub telewizyjnym. Podstawowym kryterium jest zdolność urządzenia do odbioru programów bez względu na źródło poboru sygnału np. antena czy złącze internetowe”.
W praktyce oznacza to jedno. Podczas kontroli może paść pytanie nie tylko o telewizor czy radio, ale również o laptopa i smartfon. Jeśli potwierdzimy, że służą do odbioru mediów publicznych, a nie są zarejestrowane – kontrolerzy mają prawo nałożyć karę i zobowiązać do ich zgłoszenia. Granica między „sprzętem do pracy” a „odbiornikiem RTV” właśnie przestała być oczywista.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu