"Nie przegraliśmy merytorycznie żadnego zarzutu: rzecz związana z artykułem 2 została rozpatrzona negatywnie ze względów formalnych, a nie merytorycznych. Nie powiedziano, że Rosjanie nie popełnili zbrodni wojennej na tych oficerach, tylko Trybunał stwierdził: +nie jestem w stanie wydać orzeczenia, bo mam za mało danych potwierdzających, że Rosja powinna zrobić inaczej; a nie mam tych danych, bo Rosjanie nie dali mi dokumentów+. Trybunał powiedział też, że Rosjanie złamali prawo nie dostarczając wspomnianych dokumentów.
Jesteśmy więc zadowoleni z wyroku Trybunału w Strasburgu, ponieważ z trzech zarzutów, które Trybunał przyjął do rozpoznania, dwa zostały uznane: artykuł 3, czyli nieludzkie traktowanie pokrzywdzonych oraz zatajenie przez Rosję dostępu do dokumentów śledztwa, przy czym Rosjanie uniemożliwili zapoznanie się z nimi nie tylko nam, ale i Trybunałowi.
Natomiast zarzut dotyczący nieprzeprowadzenia skutecznego śledztwa nie został rozpoznany merytorycznie przez Trybunał, bo Trybunał nie dostał materiałów od Rosji. Trybunał nie mógł orzekać o czymś, czego nie zna, dlatego dodał, że musi oprzeć się na tym, że Rosjanie twierdzą, iż wszystkie czynności istotne były w śledztwie dokonane po ratyfikacji konwencji europejskiej (Europejska Konwencja Praw Człowieka została przyjęta przez Rosję w 1998 r. - PAP) i zostały dokonane już przez nowe państwo, także późniejsze postępowanie zostało umorzone przez Federację Rosyjską, a nie ZSRR.
Tłumaczenie Rosji jest tłumaczeniem błędnym, ale Trybunał wyraźnie zostawił nam furtkę, mówiąc, że jeśli pokażecie choćby jeden istotny fakt dotyczący zbrodni katyńskiej, to wówczas natychmiast będzie można wznowić postępowanie. Co więcej Trybunał wyraźnie powiedział, że sprawa jest ważna i bardzo istotne są okoliczności tutaj podniesione. Chcę podkreślić, że aż trzech sędziów napisało zdanie odrębne, które jest dla Polski raczej korzystne. Mówię +raczej+, bo musimy najpierw szczegółowo zapoznać się z tą dokumentacją, a jest to 80 stron po angielsku.
Generalnie jest to korzystne, bo sugeruje, że powinniśmy odwołać się do Wielkiej Izby i to zrobimy. Wielka Izba zajmie się tą sprawą, a trzeba pamiętać, że w jej składzie będzie polski sędzia - Lech Garlicki, a to zupełnie zmieni optykę rozpoznawania sprawy".