Wniosek o wotum nieufności wobec Grada złożyło PiS. Zarzuciło ministrowi m.in. działania na szkodę interesu Skarbu Państwa i stwarzające zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Inne zarzuty to złe prowadzenie prywatyzacji i niewłaściwy nadzór nad majątkiem państwowym. W opinii wnioskodawców, Grad przyczynił się do zawarcia niekorzystnego kontraktu gazowego z Rosją, "mogącego skutkować poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego RP, a w długim okresie również bankructwem PGNiG".

Zdaniem Grada, wniosek o wotum nieufności jest wyłącznie posunięciem politycznym, ponieważ - jak argumentował - prywatyzuje spółki od trzech lat ze zrozumieniem społecznym i znajduje na nie inwestorów. "Gdyby nie to, że za sześć miesięcy są wybory, to byście w ogóle tego wniosku nie napisali" - mówił szef resortu skarbu podczas sejmowej debaty.

Dodał, że w resorcie prowadzone są 324 projekty prywatyzacyjne. Natomiast te 20-30 spółek, w które Skarb Państwa ma być zaangażowany już po zakończeniu procesu prywatyzacji, to firmy o znaczeniu strategicznym, w których Skarb Państwa "jeszcze długie lata" będzie głównym udziałowcem.

Wyjaśnił, że odkąd sprawuje swoją funkcję, MSP prowadziło 993 projekty prywatyzacyjne, z czego zakończone zostały 503. "To jest najlepszy dowód dla tych wszystkich, którzy mówią, że prywatyzujemy w złym okresie, w związku z tym (...) jest złe otoczenie, niskie ceny. To jest dowód, że prywatyzacja nie jest robiona tylko i wyłącznie dla prywatyzacji, dla kilku groszy, tylko, by uzyskać określony efekt gospodarczy. Gdyby było inaczej, to nie byłoby 490 powtarzanych projektów, tylko może 50, może 100" - powiedział Grad.

"Sprywatyzowaliśmy takie firmy, które powinny być już prywatne 18 lat temu" - dodał. Podkreślił, że najwięcej zdrowia, nerwów i pracy kosztują nie duże projekty, "ale drobne, małe, średnie firmy, które przez całe dziesięciolecia były spółkami, w których buszowały kolejne ekipy polityczne, które w ogóle nie powinny być w Skarbie Państwa" - mówił szef MSP. Pytał, czy "fabryka octu i musztardy, czy zapałek powinny być państwowe?".

Zdaniem Grada, to PiS zahamował prywatyzację w czasach dobrej koniunktury. Według niego ideą PiS jest "jak najwięcej państwowego, jak najwięcej polityki w spółkach Skarbu Państwa". Zaznaczył, że rząd PO-PSL na początku kadencji postawił sobie cel, by "odblokować i kontynuować prywatyzację". "Uważamy, że nowoczesną gospodarkę trzeba budować na własności prywatnej" - powiedział. Dodał, że własność prywatna jest bardziej efektywna, lepiej sobie radzi w sytuacjach kryzysowych, a także oznacza nowe inwestycje i technologie. "Na własności prywatnej nasz kraj w ciągu ostatnich 20 lat zbudował dobrobyt. W związku z tym należy kończyć procesy naszej transformacji i proces prywatyzacji" - powiedział Grad.

Zaznaczył, że prywatyzacja oznacza nie tylko przychody budżetowe, ale również dzięki niej są realizowane cele rozwojowe w poszczególnych firmach i polskiej gospodarce.

Grad mówił, że rządowi PO-PSL udało się zrealizować kolejny cel, jakim jest rozwój giełdy oraz rynku kapitałowego. "To jest ewidentny sukces, który wszyscy widzą na świecie i w Polsce, tylko Prawo i Sprawiedliwość tego nie widzi" - powiedział. Poinformował, że od 2008 r. do 2010 r. wartość ofert publicznych wszystkich debiutów na warszawskim parkiecie to 38 mld zł. "W tym 22 mld zł to były spółki z udziałem skarbu państwa. (...) 60 proc. tego, co było w tych latach realizowane, było za sprawą skarbu państwa i stąd dzisiaj taka pozycja naszej giełdy" - podsumował.