Związkowcy palący opony, rolnicy blokujący drogi, kolejarze torpedujący prywatyzację kolei, górnicy ciskający śruby – to wszystko zdaniem lewicy uznane formy demokratycznego manifestowania poglądów. Naturalna obrona interesów grup pracowniczych.
Po drugiej stronie demokratycznego ładu znajdują się biznesmeni i ludzie przedsiębiorczy. Ludzie, którzy jeżeli wierzyć wczorajszym wypowiedziom Jacka Żakowskiego, organizując kampanie na rzecz ochrony prywatnych kont emerytalnych przed zachłannością państwa, są wrogami narodu. A pieniądze, które wydali na zakup billboardów powinny być prześwietlone przez miss antykorupcji Julię Piterę. Ci przeklęci bogaci.
Pracodawcy w przeciwieństwie do związkowców, za własne pieniądze wykupują billboardy, za własne pieniądze stawiają licznik długu w Warszawie i organizują akcje słania listów do premiera z prośbą, żeby się opamiętał. Naprawiał państwo i finanse publiczne zamiast serwować nam erzace reform w postaci coraz większych transferów – z prywatnych kieszeni do budżetu i z budżetu z powrotem do kieszeni politycznych beniaminków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.