Nałęcz: czas publikacji raportu MAK jest niepokojący

12 stycznia 2011

Doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz uważa, że niepokojący jest krótki czas, jaki upłynął od przekazania Rosji polskich uwag do projektu raportu MAK ws. katastrofy smoleńskiej a terminem publikacji ostatecznej wersji rosyjskiego dokumentu.

Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) przedstawi ostateczną wersję raportu w sprawie katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem w środę w Moskwie o godz. 10 czasu polskiego.

"Niepokojąco brzmi czas publikacji tego raportu i ten dosyć krótki okres odnoszenia się do polskich uwag, które przecież były bardzo obszerne i w znacznej mierze składały się z zadawanych pytań" - powiedział w środę rano w Polskim Radiu doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz.

Nałęcz wyraził niepokój, czy Rosjanie w raporcie nie ograniczyli się tylko do opublikowania uwag strony polskiej. Jeśli tak jest, to - jak ocenił - dla Polskie byłoby to "zupełnie niesatysfakcjonujące". "Jeśli w naszym tekście są bardzo istotne pytania, na które oczekujemy odpowiedzi, to publikacja tych pytań niczego przecież nie załatwia" - podkreślił.

"Nie przeceniałbym samej treści raportu"

Zapytany o to, czy nieuwzględnienie polskich uwag w raporcie MAK mogłoby negatywnie wpłynąć na relacje polsko-rosyjskie, Nałęcz odpowiedział, że nie przeceniałby "samej treści raportu".

Przypomniał, że w Rosji toczy się jeszcze śledztwo prokuratorskie, a w Polsce obok śledztwa prokuratorskiego działa polska komisja badająca przyczyny katastrofy, dla których "jest też niesłychanie ważne" stanowisko Rosjan oraz "pomoc prawna strony rosyjskiej udzielana polskiej prokuraturze". "To będzie ostatecznie rozstrzygało" - podkreślił Nałęcz. Dodał jednak, że tekstu raportu MAK-u nie można bagatelizować.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane