Komentarz redakcji: Sensacja, czyli efekt jednorazowy

Marcin Piasecki
Marcin PiaseckiDGP
2 listopada 2010

To się musiało tak skończyć. Biznes – także ten dopalaczowy, budzący najgłębsze wątpliwości – nie znosi próżni. Z góry było wiadomo, że przeprowadzona kilka tygodni temu pokazowa akcja zamykania sklepów z dopalaczami to działanie na krótką metę. Pomijam zresztą pytanie, czy wówczas metodami administracyjnymi likwidowano biznes najzupełniej legalny, co – jakikolwiek on by był – w państwie prawa jest po prostu niedopuszczalne.

Teraz mamy ciąg dalszy tej historii, całkowicie przewidywalny. Dopalacze wkroczyły do szarej strefy. Za granicą powstają sklepy internetowe handlujące tymi specyfikami. Wygląda na to, że najzupełniej legalnie. Jaka jest odpowiedź państwa, które zapowiadało walkę z dopalaczami? Bezradne wzruszenie ramion. Trochę to niepoważne. Albo bowiem mamy zdecydowaną ofensywę przeciw temu, co uznano za plagę, albo zabawę w kotka i myszkę, jednodniową sensację, kiedy w błysku fleszy wysyłano sanepid do sklepów ozdobionych listkami konopi. Minęło już trochę czasu i coraz bardziej widać, że nie chodziło o dużo więcej poza jednorazowym efektem.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.