Francja i Niemcy zbliżają się do powołania organu UE nadzorującego rynki finansowe państw euro. Wprowadzą tym samym bocznymi drzwiami rozwiązania ustrojowe nieprzewidziane w unijnych traktatach. Nie byłoby tragedii, gdyby proces ten odbywał się z uwzględnieniem interesów państw spoza Eurolandu. Jest inaczej, dlatego powinniśmy włączyć dzwonki alarmowe.
Berlin chciał, by Unia oszczędzała, Paryż – by powołała rząd gospodarczy. Żądania te wzajemnie się wykluczały, jednak prezydent Sarkozy poszedł na kompromis. Rzucił na stół obietnicę zmniejszenia deficytu z 8 do 3 procent, zgodził się na oddanie Niemcowi fotela szefa Europejskiego Banku Centralnego.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.