Jutro prokurator generalny Andrzej Seremet jedzie do Moskwy rozmawiać o pomocy prawnej, o którą poprosiła polska prokuratura wojskowa. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o przekonanie Rosjan, by oddali nam czarne skrzynki z prezydenckiego samolotu rozbitego pod Smoleńskiem.
– Jeśli mu się uda, będzie cudotwórcą – mówi „DGP” jeden z polityków PO.
Dlaczego jest to taki problem? Dlatego że zgodnie z załącznikiem 13 do konwencji chicagowskiej (o międzynarodowym lotnictwie cywilnym) strona rosyjska jest gospodarzem badania i zarówno rejestratory pokładowe, jak i same nagrania, może przekazać nam dopiero po zakończeniu postępowania u siebie. Kiedy? Być może nawet za rok lub później.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.