Niech pan stanie do debaty - zaapelował w piątek do prezydenta Andrzeja Dudy kandydat KO Rafał Trzaskowski. Jak podkreślił podczas spotkania z mieszkańcami Skierniewic (Łódzkie), do takiej konfrontacji oraz zmieniania Polski i przyznania się do błędów w prowadzonej polityce potrzeba odwagi.

Skierniewice były kolejnym kampanijnym przystankiem Trzaskowskiego, który 12 lipca zmierzy się II turze wyborów prezydenckich z ubiegającym się o reelekcje Andrzejem Dudą.

Na miejscowym rynku oprócz mównicy kandydata KO przygotowano także drugą taką samą z napisem Andrzej Duda. Jak wyjaśnił Trzaskowski, to nawiązanie do planowanej na miniony czwartek debaty prezydenckiej TVN, TVN24, Onet i WP, która się nie odbyła. Tłumaczył, że liczył na prawdziwe pytania do prezydenta, ale - jak dodał - "prezydent Duda boi się przyjść na debatę" w związku z czym "niestety musimy prowadzić debatę korespondencyjną".

Trzaskowski podczas swojego wystąpienia wielokrotnie namawiał prezydenta, by stanął do debaty i nie obawiał się bezpośredniej konfrontacji. Wyraził nadzieję, że w czasie pozostałej części kampanii Andrzej Duda przyjmie zaproszenie i odpowie na trudne pytania. Podkreślał, że do tego oraz przeprowadzenia zmian w kraju potrzeba odwagi.

Reklama

"Niech pan stanie do debaty" - zwracał się kilkukrotnie do Dudy kandydat KO.

Pytał zgromadzonych, "czy chcą mieć prezydenta, który boi się wszystkiego - debaty, w której mogą paść pytania, które nie są wcześniej przygotowane". "Czy chcemy prezydenta, który nie rozmawia o tematach, które nas interesują? Czy chcemy mieć prezydenta, który boi się prezesa i kolegów, koleżanek z partii? Czy chcemy mieć prezydenta, który boi się stać na rynku w Skierniewicach i odpowiadać na wasze pytania?" - pytał.

Reklama

"Różnica między mną a Andrzejem Dudą polega na tym, że już byłem w TVP. Pytania w TVP nie mają nic wspólnego z tym, o co pytają mnie Polacy podczas spotkań. Bo rządzący szukają tematów zastępczych" – stwierdził.

Kandydat KO podkreślał, że on nie obawia się odpowiedzi na pytania młodych ludźmi oraz rozmów z mieszkańcami miejscowości, które odwiedza. Wskazał, że chce rozmawiać o dniu jutrzejszym, m.in. o braku wody, co dotyka Skierniewice, suszy, czy tym, jak powinny wyglądać emerytury stażowe, o co – jak mówił – pytali go mieszkańcy Skierniewic. Przekonywał, że należy "zadawać pytania o prawdziwe problemy".

Polityk przyznał, że jest w stanie zrozumieć, iż prezydent Duda "boi się takiej debaty" ponieważ pamięta jego wypowiedź o tym, że "on niestety nie wie, czy człowiek w ogóle wpływa na zmiany klimatyczne". "Panie prezydencie czas się dokształcić" - apelował.

Według Trzaskowskiego, "najsmutniejsze jest to, że dzisiaj PiS przez cały czas chce tworzyć swoje własne elity i przez cały czas myśli tylko o tym, jak zapewnić przyszłość, dzień jutrzejszy swoim koleżankom i kolegom partyjnym, swoim znajomym”.

Ocenił, że dzisiejsza "choroba demokracji w Polsce" polega na zajmowaniu się sporami, które już dawno zostały rozstrzygnięte. Jak dodał, dostaje pytania od telewizji dotyczące programu 500 plus, wieku emerytalnego, choć wielokrotnie już się w tych sprawach wypowiadał.

"Powtórzę jeszcze raz: 500 plus jest bezpieczne. Nie będzie podnoszenia wieku emerytalnego, to już jest dawno rozstrzygnięte. Powiem więcej, dosyć już jałowych sporów, nie ma już Donalda Tuska w polskiej polityce i dzisiaj przyszedł również czas, żeby w polskiej polityce nie było Jarosława Kaczyńskiego" - powiedział Trzaskowski.

Przyznał, że w tej kwestii jego ugrupowanie zmieniło zdanie i pytał, czy prezydent Duda ma odwagę "wylistować" wszystko, co nie podoba mu się w rządach jego partii. "Czy będzie miał odwagę powiedzieć +nie+ w momencie, kiedy jeszcze ktokolwiek będzie chciał zaatakować nauczycielki i nauczycieli" – pytał.

Wskazał, że dziś w polityce potrzebny jest kolejny etap, w którym politycy są w stanie rozmawiać ze swoimi konkurentami i mówić o programie. "Jasno mówię: chcę rozmawiać ze wszystkimi o programie. (…) Tak, bierzemy pod uwagę wasze projekty programowe, słuchamy waszych wyborców" – oświadczył.

Zawracając się do szefa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza przyznał, że emerytury powinny być bez podatku, jest również gotów porozmawiać o dniu referendalnym i dobrowolnym ZUS. "Chcę powiedzieć innym kandydatom, że będziemy zawsze walczyć z wykluczeniem, że wszystkimi, którzy nas atakują i próbują dzielić. Na tym to musi polegać, na odwadze do tego, żeby skonstruować prawdziwy program zmiany, bo tej zmiany chce dziś olbrzymia większość Polek i Polaków" – podkreślił.

Mówiąc o problemach środowiska zaznaczył, że obecny rząd "jako jedyny nie chce się zgodzić na neutralność klimatyczną". W jego ocenie władza nie traktuje poważnie m.in. Młodzieżowego Strajku Klimatycznego i nie odpowiada na zadawane przez młodzież trudne pytania.

"Susza, deszcze ulewne - tak - mają związek z nieodpowiedzialną polityką rządów, które odwracają się tyłem do prawdziwych problemów w przyszłości, który nie chcą rozmawiać o dniu jutrzejszym, bo się po prostu takiej prawdziwej debaty, o prawdziwych problemach boją" - oświadczył Trzaskowski.

Zwrócił uwagę, że potrzeba jasnych celów: neutralności klimatycznej, planu odchodzenia od węgla i inwestycji w transformację energetyczną. W jego opinii pod tym kątem minione pięć lat zostało zmarnowanych, a teraz potrzeba działania, które pozwoli walczyć z katastrofą klimatyczną.

Obecny prezydent Warszawy powtórzył, że zagwarantuje 10 tys. zł dla każdej rodziny, która będzie chciała wymienić piec węglowy, zainstalować baterie słoneczne, stworzy bezpartyjną kancelarię prezydenta RP, będzie wetował złe ustawy zawierające rozwiązania wpływające na ocieplenie klimatyczne.

Trzaskowski zachęcał też wszystkich do udziału w wyborach. Jak podkreślił potrzebny jest ostatni zryw, a wygra ten, który odbuduje wspólnotę w Polsce. Dodał, że zagwarantuje silną, niezależną, odważną prezydenturę i będzie prezydentem absolutnie wszystkich Polek i Polaków.

W piątek kandydat KO odwiedzi jeszcze Zgierz, Łódź oraz Zduńską Wolę.