Służba zdrowia w separatystycznych republikach w Donbasie na wschodzie Ukrainy nie jest gotowa na epidemię Covid-19, placówki medyczne są w "strasznym stanie", brakuje lekarzy - powiedziała PAP Wira Jastrebowa, dyrektor Wschodniej Grupy Obrony Praw Człowieka.
Reklama

Zgodnie z oficjalnymi danymi (opublikowanymi w środę) w tzw. Ługańskiej Republice Ludowej (ŁRL) potwierdzono 119 przypadków zakażenia koronawirusem, w tym jeden śmiertelny, a w tzw. Donieckiej Republice Ludowej (DRL) wykryto 96 infekcji, w tym trzy zgony. Te dwie samozwańcze republiki na terytorium obwodu donieckiego i ługańskiego proklamowali w 2014 r. wspierani przez Rosję separatyści.

Informacje przekazywane przez tzw. miejscowe władze nie odpowiadają rzeczywistości, gdyż większość osób nie ma możliwości przebadania się – oceniła w rozmowie z PAP Jastrebowa, dyrektorka organizacji monitorującej sytuację związaną z prawami człowieka na wschodzie Ukrainy. W oficjalnych danych nie sprecyzowano, czy wśród zakażonych są bojownicy lub przedstawiciele tzw. władz.

Ukraińska obrończyni praw człowieka podkreśliła, że tamtejsza służba zdrowia "absolutnie" nie jest gotowa na wybuch epidemii Covid-19, placówki medyczne są w „strasznym stanie”, brakuje lekarzy. Jak wyjaśniła, pracownicy medyczni nie są w stanie świadczyć wykwalifikowanej pomocy, gdyż brakuje tam koniecznych w tym celu preparatów. Według niej lekarze w tzw. ŁRL zostali objęci zakazem wyjazdu poza jej terytorium. W aptekach trudno jest znaleźć lekarstwa zwalczające objawy infekcji dróg oddechowych oraz środki ochronne, takie jak płyny do dezynfekcji i maseczki medyczne. „Jest to związane z obciętymi dotacjami ze strony Federacji Rosyjskiej na utrzymanie tzw. ŁRL i DRL, a miejscowi bojownicy, (...) nie chcąc dzielić się swoim dobrobytem, w żaden sposób nie przekierowali środków na dofinansowanie placówek medycznych” - dodała.

Pytana o sposób przeprowadzania testów na obecność koronawirusa na tym terytorium, Jastrebowa poinformowała, że początkowo zebrany na terytorium niekontrolowanym przez Kijów materiał przekazywano do najbliższych laboratoriów, w tym w Rostowie nad Donem na południu Rosji. Nie wszystkie osoby z objawami ostrej infekcji wirusowej górnych dróg oddechowych są poddawane testom, większość ludzi leczy się samemu w domach – zaznaczyła. Do ludzi apeluje się, by myli ręce i pozostawali w domach, a dopiero w nadzwyczajnych sytuacjach, kiedy występuje zagrożenie dla życia, należy dzwonić na pogotowie.

Mieszkańcy są w bardzo trudnej sytuacji materialnej – oceniła. Przypomniała, że w związku z Covid-19 Kijów zamknął punkty na linii rozgraniczenia z separatystycznymi republikami. Do tej pory mieszkańcy tzw. DRL i ŁRL przekraczali te punkty, by przedostać się na terytorium kontrolowane przez Kijów i pobrać świadczenia od ukraińskiego państwa, w tym emerytury. Pieniądze wypłacane na terytorium republik zdecydowanie nie wystarczają na zakup podstawowych produktów - wskazała.

W pierwszym okresie – na przełomie marca i kwietnia – ludzie, którzy mieli pieniądze, panikując, masowo kupowali podstawowe produkty spożywcze. Jak dodała Jastrebowa, w związku z odizolowaniem republik ceny w sklepach znacząco wzrosły. Ci, którzy nie zrobili zapasów, próbują przetrwać, „sytuacja jest bliska katastrofalnej” - oceniła.

Według niej ludzie trzymani są w „próżni informacyjnej”. By nie wybuchła panika, która mogłaby doprowadzić do problemów z kontrolą nad tymi terytoriami, podejmowane są próby rozpowszechniania dezinformacji - zaznaczyła rozmówczyni PAP. Jak dodała, media są tam „całkowicie kontrolowane”, informacje poddawane są cenzurze, a ludzie nie mają możliwości swobodnego dzielenia się wiadomościami w mediach społecznościowych. Według niej, jeśli internauta zamieści w nich informację niewygodną dla tzw. władz, może on być ścigany w ramach tamtejszego tzw. prawa karnego. Taki wpis może być uznany za informację, mającą na celu obalenie porządku. Dlatego ludzie są zastraszeni, próbują indywidualnie poradzić sobie w tej sytuacji, nie licząc na działania ze strony tzw. władz – dodała.

Pod koniec marca, już po ogłoszeniu ograniczeń związanych z Covid-19 na terytorium kontrolowanym przez Kijów, w samozwańczych republikach wciąż organizowano czyny społeczne, imprezy, masowe zgromadzenia. Obecnie, ze znacznym opóźnieniem, wprowadzane są tam restrykcje i wdrażane działania, które, jak oceniła Jastrebowa, nie powstrzymają rozprzestrzeniania się choroby, a ich celem jest uspokojenie nastrojów mieszkańców.

Wśród podjętych działań wymieniła zamknięcie od 26 kwietnia ruchu pasażerskiego, w tym taksówkami, między miastami na terenie tzw. ŁRL. Zaznaczyła jednak, że nadal kursują między miastami busy (tzw. marszrutki). W niektórych miastach tzw. ŁRL zaprowadzono także reżim samoizolacji. W szkołach prowadzone jest nauczanie online, nie działają także bazary - pisze portal Donbas Realii. Od 1 do 13 maja ma obowiązywać reżim samoizolacji na całym terytorium tzw. ŁRL.

Według różnych szacunków na terytorium separatystycznych republik mieszka ok. 2,5-3 mln ludzi. Jak podkreśla Jastrebowa, trudno jest oszacować liczbę osób przebywających tam na stałe, gdyż część z nich jest oficjalnie zarejestrowana na terenie kontrolowanym przez Kijów jako osoby wewnętrznie przesiedlone.