Niemcy, Francja i Polska chcą, by blokowanie budowy narodowych czempionów było trudniejsze. Zyskać może Orlen, który dąży do połączenia z Lotosem
Na szczycie Bałkanów Zachodnich w Poznaniu Niemcy i Francja zaapelowały o bardziej elastyczne zasady kontroli fuzji przez Komisję Europejską w obliczu globalnej konkurencji. Do tego apelu, podpisując wspólną deklarację ws. unijnej polityki konkurencji, przyłączyła się Polska. Poprzedniego dnia Orlen poinformował, że złożył do KE formalny wniosek o połączenie z Lotosem. To, jak zostanie on rozpatrzony, w dużej mierze zależy od nowego komisarza odpowiedzialnego za ochronę konkurencji. Jak wskazuje nasze źródło zbliżone do rządu, gdyby pozostała nim Margrethe Vestager, polski koncern mógłby się spodziewać ostrych warunków transakcji. Odetchnąłby z ulgą, gdyby stanowisko to objął włoski kandydat, gdyż rząd w Rzymie sam ostatnio nie stroni od interwencji. Taki wariant jest realny.
Niemcy i Francja od lutego domagają się złagodzenia podejścia Komisji w ocenie fuzji na europejskim rynku i uwzględnienia głosu państw członkowskich. To efekt zablokowania fuzji kolejowych koncernów francuskiego Alstomu i niemieckiego Siemensa przez kończącą swoją kadencję KE Jeana Claude’a Junckera. Szansą może okazać się nowa Komisja i jej nowe wytyczne. Według obecnych zasad Orlen musiałby zapewne pozbyć się części stacji paliw.

Podczas panelu o unijnej polityce przemysłowej na Forum Biznesu Bałkanów Zachodnich, prowadzonym przez DGP, niemiecki minister gospodarki i energii Peter Altmaier przedstawił alternatywne propozycje wobec sprzedaży części aktywów. – Zamiast tego można częściej nakładać pewne zobowiązania na firmę, czyli będzie mogła ona zatrzymać wszystkie swoje aktywa, ale będzie musiała działać w określony sposób – mówił. Tłumaczył, że celem sygnatariuszy deklaracji jest „modernizacja europejskiej kontroli fuzji”. Za tym ezopowym językiem kryje się wsparcie dla budowy narodowych czempionów, które mogłyby skuteczniej rywalizować z jednoznacznie wpieranymi przez państwo firmami, m.in. z Azji. Zarówno w Paryżu, jak i Berlinie coraz częściej słychać głosy, że rola Komisji w tym obszarze powinna zostać ograniczona na rzecz rządów. Polska popiera takie stanowisko.