PiS jest bliski osiągnięcia celu: władzy w połowie sejmików. Do wczoraj siedmiokrotnie zwiększył stan posiadania w porównaniu z poprzednią kadencją.
Atmosfera wśród opozycji nie była wczoraj dobra. W niedzielę była radość, że większe miasta są wciąż dla PiS nie do zdobycia, a osiągnięcia partii rządzącej w wyborach do sejmików wydają się skromne w porównaniu z zapowiedziami. Zadowolenie nie trwało zbyt długo. Wczoraj z godziny na godzinę partia Jarosława Kaczyńskiego – wraz z przeliczaniem liczby mandatów metodą d’Hondta – zdobywała większość w kolejnych sejmikach. Politycy PiS oddychali pełną piersią – wizja, że znów wygrali, a nie będą rządzić, coraz bardziej się oddalała.
PiS wziął tradycyjnie sejmik podkarpacki. Nowe polityczne łupy to województwa: podlaskie, lubelskie, małopolskie, świętokrzyskie, dolnośląskie i łódzkie (choć wczoraj po południu jeszcze nie było co do tego pewności, bo wciąż zliczano głosy z Łodzi). Do ostatniej chwili ważyły się też losy woj. mazowieckiego, śląskiego oraz lubuskiego, gdzie o większości w sejmiku decydowały pojedyncze mandaty. Wczoraj po południu pojawiły się informacje, że ten pierwszy region rzutem na taśmę obroniła opozycja (z 26 z 51 mandatów dla Koalicji Obywatelskiej i PSL). Co do Śląska sprawa nie była pewna. Podobnie z woj. lubuskim, gdzie KO-PSL miały wczoraj 15 mandatów na 30.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.