Książka Comeya – podobnie jak rewelacje Steve’a Bannona w „Ogniu i furii” – wywoła medialny szum, ale nie będzie mieć politycznych konsekwencji
Reklama
Ani publikowana dziś książka Jamesa Comeya, odwołanego przez Donalda Trumpa szefa FBI, ani jego wywiady w ramach kampanii promocyjnej nie zaszkodzą w poważniejszy sposób prezydentowi USA. A już na pewno nie doprowadzą do jego impeachmentu.
W zatytułowanych „Wyższa lojalność. Prawda, kłamstwa i przywództwo” pamiętnikach Comey porównuje Trumpa do mafijnego bossa, który wymaga od wszystkich bezwzględnej lojalności, i opisuje m.in. prowadzone przez siebie śledztwo ws. e-maili Hillary Clinton, naciski na niego wywierane przez Trumpa, by zamknął dochodzenie ws. doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna, oraz zwolnienie jego samego z FBI, a także wraca do kwestii domniemanych orgii z udziałem Trumpa i rosyjskich prostytutek. Uzupełnieniem tego był wywiad, którego w niedzielę wieczorem Comey udzielił stacji ABC. – Nie sądzę, aby on medycznie nie nadawał się do bycia prezydentem. On moralnie się nie nadaje do prezydentury. Nasz prezydent powinien budzić respekt i być przywiązany do wartości, które są rdzeniem tego kraju. Najważniejszą z nich jest prawda. Ten prezydent nie jest do tego zdolny – mówił Comey. Ale zarazem zastrzegł, że nie popiera impeachmentu, bo lepszym rozwiązaniem jest, jeśli Trumpa odwołają sami Amerykanie – w następnych wyborach.
Książka w najbliższych tygodniach zapewne będzie budzić spore emocje, ale poważniejszych politycznych konsekwencji nie należy się spodziewać. Po pierwsze, większość z opisanych w niej spraw albo jest znana, albo przynajmniej krążyła gdzieś jako plotki. Po drugie, Trump ma dość stabilny żelazny elektorat i ani skandale, ani demaskatorskie książki go nie zniechęcają do prezydenta. Wystarczy przypomnieć opublikowaną w styczniu „Ogień i Furia. Biały Dom Trumpa” autorstwa Michaela Wolffa, w sporej mierze opartą na relacjach głównego stratega prezydenta Steve’a Bannona. Nie spowodowała ona wszczęcia żadnego nowego śledztwa ani nawet spadku notowań prezydenta, tymczasem Bannon odszedł w polityczny niebyt. Po trzecie, zarówno sam Trump, jak i republikanie jeszcze przed publikacją „Wyższej lojalności” przygotowali kontrakcję, próbując zdyskredytować wiarygodność i niezależność Comeya. To zresztą nie będzie takie trudne, bo według wielu obserwatorów były szef FBI zaprezentował się jako osoba pałająca głęboką niechęcią do prezydenta. – To nie jest szczególnie honorowe, jeśli dysponując informacjami, które uważasz za mające kluczowe znaczenie dla państwa, czekasz z ich ujawnieniem 11 miesięcy do czasu wydania książki i potężnej kampanii w mediach – skomentował niebędący bynajmniej sympatykiem Trumpa Nate Silver z politycznego portalu FiveThirtyEight.com.
Według przeprowadzonego w zeszłym tygodniu – czyli gdy już ujawniono w mediach fragmenty książki – sondażu ABC i „The Washington Post” Comey jest uważany za bardziej wiarygodnego od Trumpa (48:32 proc.). Równocześnie sam Comey ma więcej negatywnych opinii na swój temat niż pozytywnych (32:30 proc.). Żadne nowe fakty nie zmieniają generalnej postawy – wyborcy demokratów z zasady uważają, że wszystko, co robi Trump, jest złe, a republikanów – że dobre. ⒸⓅ