Najpierw na ulicę wyszli Bułgarzy, potem Rumuni i Słowacy. Wreszcie Czesi. Każdy z tych protestów ma inną wagę i inne podłoże. Łączy je jedno: frustracja klasą polityczną
Pierwsza zawrzała Sofia. Akurat kiedy władze Bułgarii świętowały objęcie prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, ludzie wyszli na ulice protestować przeciw decyzji rządu zezwalającej na zabudowę części Parku Narodowego Pirynu, perły bułgarskiej przyrody. Potem przyszła kolej na Bukareszt (w którym kotłuje się od ubiegłego roku), gdzie rządząca socjaldemokracja postanowiła osłabić antykorupcyjne przepisy, postrzegane w Rumunii jako jeden z najważniejszych elementów państwa prawa.
Mrożący uśmiech Fico
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.