Reklama

W swoim oświadczeniu Lambertz nawiązał do piątkowego posiedzenia ministrów UE w Sofii, na którym toczą się rozmowy na temat przyszłego wieloletniego budżetu Unii Europejskiej. Polskę reprezentuje wiceminister inwestycji i rozwoju Paweł Chorąży.

Jak zauważył przewodniczący Komitetu Regionów, 2 maja Komisja Europejska ma przedstawić swoje propozycje dotyczące budżetu UE po 2020 r., co może się wydawać działaniem czysto technokratycznym, tymczasem "chodzi o określenie priorytetów, wartości i poziomu ambicji Europy".

"Jeśli zależy nam na Europie konkurencyjnej gospodarczo, odpornej na kryzysy w przyszłości, zdolnej stawić czoło nowym wyzwaniom i wywiązującej się z międzynarodowych zobowiązań w zakresie ochrony klimatu, jasne jest, że Unia potrzebuje większych zasobów" - podkreślił Lambertz.

Belg zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie KE rozważała kilka scenariuszy, z których dwa zakładały cięcia w polityce spójności. Fundusze strukturalne UE mogłyby zostać zmniejszone niemal o jedną trzecią i przeznaczone tylko dla krajów słabiej rozwiniętych.

Tymczasem, zdaniem szefa Komitetu Regionów, w ostatnich latach fundusze unijne stanowiły "inwestycyjne koło ratunkowe" dla wielu regionów i miast Unii. W jego ocenie okrojenie głównego instrumentu inwestycyjnego UE, którym jest polityka spójności, byłoby "nielogicznym krokiem wstecz, który zagrażałby wizji silnej przyszłości dla wszystkich Europejczyków".

Zdaniem Lambertza, działania w ramach polityki spójności "to najskuteczniejszy sposób, by pokazać, że Europę można tworzyć wyłącznie lokalnie".

"To inwestycja w nasze społeczności, która skraca dystans pomiędzy Brukselą a codziennym życiem Europejczyków. To najpotężniejsza broń w walce z fragmentacją, protekcjonizmem i nacjonalizmem, dzięki której każda społeczność angażuje się w budowanie czegoś większego od niej samej, ale zarazem czegoś, co należy do nas wszystkich" – oświadczył Lambertz.

Dodał, że "nadszedł czas na podjęcie krytycznej decyzji: czy chcemy spójnej, zrównoważonej Europy z wieloma miejscami pracy, która jest budowana na poziomie lokalnym, czy też Europy, o której słyszymy, ale której nie widzimy w życiu obywateli".

"Musimy przestać rozmawiać o osiąganiu lepszych wyników przy niższych nakładach, ponieważ jest to niemożliwe. Możemy jednak zrobić więcej i lepiej przy tym samym poziomie wydatków. Ambitna Europa potrzebuje ambitnych środków" - zaznaczył.

W jego ocenie kolejny budżet UE powinien wzrosnąć do 1,3 proc. dochodu narodowego brutto UE-27 (obecnie jest to 1,04 proc.). "Stawką jest przyszłość Europy. Nasza przyszłość" – oznajmił Lambertz.

W aktualnej perspektywie finansowej 2014-2020 UE przeznaczyła na politykę spójności 351,8 mld euro, co stanowi jedną trzecią unijnego budżetu. W tym czasie Polska zainwestuje z tych środków 82,5 mld euro, najwięcej spośród państw członkowskich.

W Brukseli trwają obecnie prace nad przyszłym wieloletnim budżetem Unii, który będzie obowiązywał po 2020 r. Rozmowy te są szczególnie trudne ze względu na Brexit i pojawienie się wydatków na nowe cele związane m.in. z migracją czy obronnością.

Pod koniec lutego szef Rady Europejskiej Donald Tusk tuż po zakończeniu szczytu unijnego wyraził zadowolenie, że wszyscy szefowie państw podeszli do kwestii przyszłego budżetu "raczej z otwartością niż z przygotowanymi z góry +czerwonymi liniami nie do przekroczenia+". Ostateczne decyzje w tej sprawie mają zapaść w przyszłym roku.

Europejski Komitet Regionów jest unijnym organem doradczym, w którym zasiadają przedstawiciele samorządów, w tym 21 z Polski. (PAP)