Szef grupy liberałów w europarlamencie Guy Verhofstadt skrytykował na sesji plenarnej wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego z PiS "za skandaliczne zachowanie" i za to, że nie wykorzystał okazji, by przemawiając w Strasburgu, przeprosić europosłankę PO Różę Thun.
Reklama

We wtorek rano w PE odbyła się debata podsumowująca estońską prezydencję w UE. Podczas debaty wypowiadali się przedstawiciele grup politycznych w europarlamencie, w tym Czarnecki, który w imieniu swojej grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów podziękował Estończykom za pracę w UE.

Czarnecki powiedział, że prezydencja estońska była głosem za Europą różnorodności, a nie Europą jednego schematu. - Dziękujemy za ten głos Europy różnych tradycji, a nie Europy zuniformizowanej, Europy konsensusu, a nie Europy przegłosowywania przez chwilową większość chwilowej mniejszości, dziękujemy za Europę wielości w różnorodności, a nie Europę jednego modelu, który odrzuca realny pluralizm - mówił wiceszef PE.

Głos po nim zabrał Verhofstadt. - Po pierwsze, panie Czarnecki, ubolewam, że nie wykorzystał pan szansy przemawiając po raz pierwszy na tej sesji PE, żeby przeprosić panią Różę Thun za swoje skandaliczne zachowanie, które każdy obecny na tej sali potępia. Chciałbym zatem zrobić to w imieniu wszystkich kolegów, ponieważ sam pan tego nie zrobił - powiedział.

Część mediów zaznaczyła, że Czarnecki nie miał możliwości odnieść się do zarzutów Verhofstadta, bo przemawiał przed nim.

W czwartek liderzy czterech grup politycznych europarlamentu - Manfred Weber (EPL), Gianni Pittella (S&D), Guy Verhofstadt (ALDE) i Philippe Lamberts (Zieloni) - napisali list do szefa PE Antonio Tajaniego, domagając się odwołania Czarneckiego (PiS, EKR) w związku z jego wypowiedzią o Róży Thun (PO, EPL).

"W informacji opublikowanej na blogu 4 stycznia 2018 r. wiceszef Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki posunął się daleko, porównując naszą koleżankę Różę Thun do szmalcownika" - piszą w liście, który opublikował Verhofstadt. Wskazują też, że w wywiadzie radiowym udzielonym w tej sprawie 5 stycznia Czarnecki "odmówił przeprosin".

Liderzy grup PE uznali słowa Czarneckiego za "niedopuszczalne i poniżające", "przekraczające granice dyskursu politycznego na poziomie osobistym i instytucjonalnym". "Zajadłe ataki, mające zdyskredytować szanowanych europosłów, którzy bronią europejskich wartości, stały się codziennością" - napisali w liście.

Autorzy listu chcą, żeby szef PE zastosował wobec Czarneckiego "sankcje zgodnie z zasadami praworządności PE". "Trudno sobie wyobrazić, że z takim stanowiskiem i postawą wobec kolegów, Czarnecki nadal reprezentuje, jako wiceprzewodniczący, Parlament Europejski i Pana" - napisali, zwracając się do szefa PE. W liście wskazano na art. 21 regulaminu PE, który mówi o możliwości odwołania europosła z zajmowanej funkcji w europarlamencie w przypadku, gdy dopuścił się on poważnego uchybienia.

Czarnecki powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że list liderów frakcji politycznych w PE w jego sprawie, to element walki z Polską. - Nie liczą się argumenty i prawda, tylko liczy się to, żeby politycznie uderzyć w Polskę i jej przedstawicieli - zaznaczył.

W sprawie zarzutów liderów frakcji politycznych w PE, Czarnecki powiedział, że jego wypowiedź została przekręcona. "Podkreślałem, że w historii Polski były negatywne zjawiska, teraz takim negatywnym zjawiskiem - mam prawo do takiej oceny - jest donoszenie na własny kraj przez konkretnych polityków totalnej opozycji. Całe to oświadczenie (list) opiera się na kłamstwie dotyczącym historii Polski i na kłamstwie dotyczącym mojej wypowiedzi. Na kłamstwie nie da się budować wspólnej Europy" - podkreślił.

Czarnecki udzielił wywiadu portalowi niezalezna.pl 3 stycznia. "Pani von Thun und Hohenstein wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj. (...) Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein i niestety wpisuje się ona w pewną tradycję. Miejmy nadzieję, że wyborcy to zapamiętają i przy okazji wyborów wystawią jej rachunek" - powiedział. Wypowiedź ta została następnie opublikowana na blogu Czarneckiego.