Chociaż sondaże zwiastują jego zwycięstwo w pierwszej turze, to w walce o Hrad głowę państwa może wyprzedzić polityczny nowicjusz.
Reklama
Jutro nasi południowi sąsiedzi wybiorą się do urn. Podczas dwudniowego głosowania postawią krzyżyk przy jednym z dziewięciu nazwisk. Jeśli żaden z kandydatów nie uzyska absolutnej większości, za dwa tygodnie odbędzie się dogrywka. Wiele wskazuje na to, że to najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Reklama
Niczym Trump
I choć przy pierwszym podejściu obecny prezydent nie wygra, to i tak cieszy się niezwykłą popularnością jak na liczbę dotyczących go skandali. Obecnego lokatora Hradu Miloša Zemana w ostatnim sondażu popiera 41,5 proc. Czechów. Jego twardemu elektoratowi nie przeszkadzają wpadki alkoholowe (słynne chwianie się przy wystawie czeskich klejnotów królewskich tłumaczone tajemniczym wirusem), przeklinanie w publicznych wystąpieniach (monologi o „skur...nych” ustawach w wywiadzie dla radia publicznego), ale także nieskrywana miłość do Rosji. Zeman opisywał np. wydarzenia na Ukrainie jako wojnę domową, gdzie walczą dwa lokalne ugrupowania, czyli zgodnie z narracją Kremla.
Ostatnio kontrowersje wzbudziło ułaskawienie płatnego zabójcy Jiřiego Kajínka. A jednak sondaże pokazały, że znów prezydent wiedział, co robi. Jego gest poparła ponad połowa Czechów, bo Kajínek to barwna postać i zabijał kryminalistów. Po wyjściu z więzienia rozdawał autografy. – Zeman jest jak Trump. Postawił na konfrontację, na ciągłe ataki i krytykę elit, rządzących rzekomo społeczeństwem, co mu zapewniło 30 proc. poparcie twardego elektoratu, który go nie opuści, choćby nie wiem co się działo – tłumaczy Josef Pazderka, redaktor naczelny portalu Aktuálne.cz.
Przyjaciele Zemana
73-letni polityk przez całą kadencję pracował zresztą na to, aby przekonać do siebie antyestablishmentowo nastawionych Czechów. I choć zarzekał się, że nie będzie prowadził kampanii wyborczej, eksperci nie mają wątpliwości, że w rzeczywistości nigdy nie przerwał tej rozpoczętej przed wyborami pięć lat temu. – Przez całą kadencję intensywnie dbał o utrzymanie kontaktu ze swoim żelaznym elektoratem, m.in. regularnie spotykając się z wyborcami we wszystkich regionach Czech – mówi Jakub Groszkowski z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Kiedy zaś kilka miesięcy temu na ulicach pojawiły się plakaty „Zeman znowu 2018” oraz reklamy wywiadu rzeki z prezydentem, przekonywał, że nie ma z nimi nic wspólnego. Media wkrótce podały, że za kampanią reklamową stało ugrupowanie Przyjaciele Miloša Zemana. A sam zainteresowany podkreślał, że nie może zabronić obywatelom okazywania mu wsparcia.
Jednak komentatorzy zarzucają mu, że wbrew zapowiedziom, iż chce być prezydentem 10 mln (czyli wszystkich) Czechów, przyczynił się do zwiększenia podziałów w społeczeństwie. Dlatego kampania wyborcza pozostałych ośmiu kandydatów sprowadzała się głównie do walki z obecną głową państwa. – To w dużej mierze konkurs na najlepszego anty-Zemana. Najpoważniejsi spośród ośmiu konkurentów prezydenta skupiają się na krytyce tego, w jaki sposób i w jakiej formie sprawuje urząd Miloš Zeman – mówi Groszkowski.
Pan Nie Przeszkadzam
Stąd zaskakująca popularność prezesa Czeskiej Akademii Nauk Jiřiego Drahoša, dotąd nieobecnego w politycznej debacie. – To najpopularniejszy anty-Zeman – wskazuje Josef Pazderka. I dodaje, że jeżeli Czesi go wybiorą, będzie to raczej efekt chłodnej kalkulacji bardziej liberalnej i nielubiącej Zemana części społeczeństwa. To ktoś, kto przede wszystkim nie rzuca się w oczy, nie ma wyrazistych poglądów, co zaowocowało przezwiskiem „Pan Nie Przeszkadzam”. – To taki szacowny profesor, umiarkowanie konserwatywny – tłumaczy Pazderka.
– Musiałbym się nauczyć, dokąd prowadzą wszystkie korytarze i drzwi – odpowiedział zapytany, co by zrobił jako pierwszą rzecz po przyjściu na Hrad. I choć w sondażach ma ok. 30 proc. głosów, to w drugiej turze – gdyby przyszło mu się zmierzyć z Zemanem – ma szanse na 48-proc. poparcie wobec 41 proc. dla Zemana. Pozostałe 10 proc. pytanych przez TNS Kantar nie miało zdania i to oni mogą zdecydować o ostatecznej wygranej. Na trzecim miejscu plasuje się Michal Horáček z 13-proc. poparciem i potencjałem na 31 proc. głosów w drugiej turze. To również kandydat niezależny, znany z działalności dysydenckiej, prounijny, który w swoim programie wyborczym mówi głównie o walce o równość mężczyzn i kobiet, edukacji oraz transporcie.
Co ciekawe, poza Zemanem jedynym znanym politykiem wśród kandydatów jest Mirek Topolánek, premier Czech w latach 2006–2009 i były przewodniczący Obywatelskiej Partii Demokratycznej. Wielu Czechów narzeka jednak, że wśród kandydatów nikt tak naprawdę ich nie reprezentuje. – Drahoš to sierota, Topolánek – drań, a Zeman – szaleniec. No i kogo tu wybrać? – mówił jeden z naszych rozmówców.